Chciałabym zacząć od tego, że medytacje, afirmacje, ćwiczenia oddechowe zawsze wydawały mi się stratą czasu.

Na samą myśl cofał mi się obiad z pierwszej Komunii . Jak to nic nie robić? Siedzieć i oddychać? Serio? Ja miałam przecież ważniejsze rzeczy do ogarnięcia – jak np. planowanie upadku cywilizacji albo analizowanie, co ktoś miał na myśli pięć dni temu, mówiąc “aha”.

Dopiero kiedy przyszła depresja, zaczęłam rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Bo wtedy mózg nagle przestaje widzieć to, co dobre. Za to wyostrza się na wszystko, co złe. To trochę jak daltonizm – ciężko dostrzec kolory, które niby są oczywiste.

I właśnie wtedy medytacje, afirmacje, ćwiczenia oddechowe zaczęły mieć sens. One nie są “niczym”. One są przypominaczem dla mózgu: „patrz tu, tu też jest dobrze”. Pomagały mi złapać oddech, zatrzymać się, przestać budować w głowie dramatyczne scenariusze. Uczyły mnie, że myśli to nie fakty – i że można je obserwować, a nie od razu w nie wierzyć.

Zaczęłam od czegoś prostego – relaksacji mięśni metodą Jacobsona.

To technika, którą opracował amerykański psychiatra  Edmund Jacobson już w latach 30. XX wieku. Poleca  to napinanie i rozluźnianie kolejnych grup mięśni w określonej kolejności – np. najpierw dłonie, potem przedramiona, ramiona itd. Dzięki temu ciało zaczyna się uczyć, jak to jest być naprawdęrozluźnionym, a nie tylko “jakoś tam nie spiętym”. Co ważne – to proste, nie mistyczne i można robić to nawet w piżamie z kotami. Chociaż polecam, żeby koty usunęły przed Wami. 

Na YT znajdziecie wiele relaksacji metodą Jacobsonai warto spróbować różnych, żeby dobrać jakaś dla siebie. Nawet głos lektora ma tutaj znaczenie. 

Ja zaczynałam od tej :

Następna, którą polubiłam na początku, to tzw. „metoda wojskowa na sen”.

Metoda wojskowa to technika opracowana dla żołnierzy – takich, którzy muszą zasnąć w warunkach kompletnie bez sensu: hałas, stres, a spać trzeba. Pomyślałam, że będzie idealne na stan mojej głowy. Podobno po 6 tygodniach treningu 96% osób potrafi zasnąć w 2 minuty. (ale na początku jak w ogóle zaśniesz to będzie progres). Dzisiaj korzystam z niej, kiedy jestem mocno przebodźcowana i chce wyłączyć mózg.

Relaksację z której korzystam znajdziecie tu:

Kiedy mam więcej czasu i bardziej delulu nastrój, wybieram afirmacje. Tutaj zrobię Wam listę moich ulubionych. 

Na problem nadmiernej kontroli :

Na zakończenie dnia lubię tą medytacje od Joanny Chmury, film jest zablokowany, ale otwiera się po kliknięciu w link.

Opcja dla bardziej zaawansowanych, ale bardzo lubię też krótkie, kliku minutowe afirmacje od Agi Cieślak, np tą, ale sprawdźcie też inne, można je dobrać do aktualnych potrzeb i nastrojów, kiedy macie tylko, pare minut. 

Podsumowując : spróbuj.

Przewijanie do góry