BALET

Moja historia, czyli o mnie i White Pointe Shoes

Dlaczego bloguję, czyli po co to wszystko?

Blog jest obalaczem mitów jakie usłyszałam o balecie. I o sobie. Moim raportem z pytań które kiedyś zadałam i na które znalazłam odpowiedź. Zupełnie inną niż te, którymi przez wiele lat mnie karmiono. Chciałam stworzyć miejsce, które sama chciałabym spotkać przed moją pierwszą lekcją baletu. Które będzie udowadniało, że kłębione w głowie marzenia da się spełnić. BO SIĘ DA!

A kim ja w ogóle jestem?


Jestem tym, który nie uwierzył i chciał sprawdzić na własnej skórze, czy z tym baletem aby na pewno się nie da. Po pierwszej lekcji obiecałam sobie, że kiedyś zatańczę w spektaklu baletowym w pointach. Zatańczyłam po roku.

A wcześniej? Wcześniej uwierzyłam, że nie nadaje się do sportu. Włożyli mi to głowy nauczyciele od WF, powtarzając uparcie że jak jestem taka chuda i marna, to się nie nadaje, jeszcze się spocę, zmęczę, umrę albo ktoś mnie uszkodzi. Potem sama w to uwierzyłam i do tej rychłej śmierci przestałam się pchać.

Dopiero na studiach zaczęłam się zastanawiać, czy oni na pewno mieli racje? Czy nie za szybko łyknęłam to, co im się wydawało? I kim oni w ogóle są, żeby mi mówić do czego ja się nadaje? I wtedy już wiedziałam, że nie ma sensu się rozdrabniać. Jak już znalazłam energię wyjście ze strefy komfortu, muszę uderzyć w to, co na prawdę chcę robić. Najwyżej okaże się, że oni mieli racje.

Ale oni nie mieli racje i nie chciałabym, żeby ktoś im jeszcze uwierzył. Dzisiaj wiem, że balet jest dla każdego, kto ma w sercu miłość do tańca, a wszystkie bariery zarówno fizyczne, jak psychiczne, to mit. I bardzo bym nie chciała, żebyś w ten mit dalej wierzył.

Czy jestem dobrym tancerzem? Czy potrafię zatańczyć wszystko? Nie! Często potykam się w własne nogi, zapominam, klnę pod nosem i w głos że coś mi nie wychodzi. I nie wydaje mi się, żeby to się miało kiedykolwiek skończyć. Ale spełniam marzenia. Czuję, że jestem w tym miejscu w którym chciałam być zawsze. Chcę umieć więcej, a to, czego nie umiem nie ma aż takiego znaczenia.

Wiesz co jest moim największym sukcesem – mnie, dziewczynki ze zwolnieniem z WF, siedzącej na ławce kiedy inni grali w siatkę? Że jeżeli już ktokolwiek mnie z czymś kojarzy, to kojarzy mnie z baletem.

Możesz nie wiedzieć o mnie, że:

– Skończyłam Wyższą Szkołę Oficerską, a teraz walczę o tytuł Analityka Bezpieczeństwa Narodowego. O wojsku, misjach, strategiach mogę gadać bez końca, jak tylko znajdę wolnego słuchacza.

– Całe życie mieszkałam we Wrocławiu, przez co jestem miła. Uśmiecham się do ludzi, nie narzekam, we wszystkim widzę dobre strony, wszystkich lubię. My już tacy jesteśmy.

– Bardzo jest mi ciężko przypomnieć sobie moment w moim życiu, w którym nie miałam kota.

– Strasznie przeklinam. Strasznie. Regularnie jest mi przez to wstyd. Kiedyś bezdomny zwrócił mi uwagę na dworcu centralnym w Warszawie, że „może trochę kultury”. Rozmawiałam przez telefon. Z Mamą.

– Zdawałam egzamin na prawo jazdy 5 razy, zanim się nie pogodziłam z tym że po prostu jestem złym kierowcą. Przekonało mnie, kiedy na ostatnim placu łuk zaczęłam robić na jednym obrysie, a skończyłam na sąsiednim.

– 10 lat temu zachorowałam i jak jakimś cudem udało się mnie z tego wyciągnąć, zaczęło mnie strasznie wkurzać bezwolność i niezadowolenie w ludziach. Fakt, na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale zasadnicza większość zależy od naszych chęci i podejścia. Jak tylko słyszę „No takie życie” „też bym chciał ale co ja mogę” albo „życie jest takie złe”, to mam ochotę przyłożyć komuś po ojcowsku w czoło i powiedzieć – „żyjesz? żyjesz. Nie wszyscy mogą tak o sobie powiedzieć, wiec zamknij japę i weź się do roboty”.  Generalnie wystarczy jedna chwila i może Cię nie być. Dosłownie nie być Ciebie. Więc mi tu nie gadaj, że Ci się nie chce żyć, bo nie zdałeś egzaminu albo szef jest dla Ciebie niemiły.

A Ty, jak do mnie trafiłeś? 🙂

close

Newsletter

Nie spamujemy, zapisując się otrzymasz informacje o nowych produktach i nowościach na stronie! Przeczytaj naszą poliytkę prywatności.

56 thoughts on “Moja historia, czyli o mnie i White Pointe Shoes

  1. Katarzyna Murczkiewicz pisze:

    Ja też kocham balet, za dzieciaka trenowałam we wrocławskiej Arabesce. Niestety ze względów finansowych musiałam przerwać 🙁 teraz w wieku 37 lat, z dwójką dzieciaków postanowiłam zrobić coś dla siebie 🙂 Trafiłam na zajęcia Pole dance, gdzie i siły i lekkości oraz rozciągania potrzebuję 🙂 Tak trafiłam na Twojego bloga i filmy, z których dodatkowo korzystam w treningach domowych 🙂
    Bardzo dziękuję 🙂

    1. Super!! Cieszę się że filmy się przydają! Trzymam za Ciebie kciuki i uściski dla dzieciaków 🙂

  2. izabela brożek pisze:

    Natknęłam się na Twojego bloga całkowicie przypadkowo. Raz na ruski rok przeglądając fejsa na komputerze (zazwyczaj jestem wyłącznie na telefonie) pojawiło mi się okienko z Twoją stroną w proponowanych stronach do polubienia. Na pierwszy rzut oka wydało mi się to interesujące więc od razu weszłam. Po obejrzeniu profilu stronki od razu liczba like powiększyła sie o jeden. Twój blog jest jednym z moich najbardziej ulubionych stronek. Twoje zdjęcia strasznie mnie inspirują (jestem fotografem amatorem, tak wiem że komicznie to brzmi, ale żadnego papierka nadającego mi tytuł „fotografa” jeszcze nie mam, tylko certyfikat) Balet zawsze mnie interesował, choć nigdy nie odważyłam się pójść za zajęcia taneczne. i tak minęło 18 lat. za każdym razem kiedy czytam Twoje posty coraz bardziej żałuje tego że nie miałam wiary w siebie i że nie spróbowałam wtedy kiedy byłam dzieckiem. teraz już raczej czasu na taniec nie będzie. przede mną matura i studia (a na medycynę potrzeba dużo, dużo pracy). zainspirowałaś mi jedna myślą, a mianowicie że „nigdy nie jest za późno”
    kiedyś może się w końcu zbiorę i przynajmniej spróbuje. przecież żyje się tylko raz 😀

    1. Wiara w siebie często przychodzi z czasem, a` wiek to jeszcze nic straconego! Trzymam kciuki żeby niedługo się udało:)

    2. aaaaaa pisze:

      Izabelo, az mnie sciska w srodku jak to czytam – jak zalozysz z gory, ze na medycynie sie nie da znalezc czasu na nic poza nauka, to tak bedzie. Przed chwila napisalam w innym komentarzu, ze jestem w srodowisku osob wybitnie nie ruszajacych sie – wlasnie na ostatnim roku kierunku lekarskiego. Przez wszystkie lata mialam czas na swoje pasje i zainteresowania. W goratszym okresie nauki mialam max 2-3 tygodnie przerwy na semestr od tych rzeczy. A tak to zawsze, powtarzam zawsze, znajdowalam czas na to, co lubilam robic. Dodatkowo warto dodac ze mam lekkie problemy w kierunku dysleksji – nauka idzie mi bardzo wolno i czesto trudno mi sie skupic.A jednak gleboko w dupie mam fakt, ze ludzie uwazaja ze jak ktos ma problemy z nauka to sie nie nadaje na medycyne (no kuzwa chyba skoro jestem na 6 roku to sie nadaje O.o ) i ze na tym kierunku to tylko i wylacznie nauka. Jak sie chce, to BEZ PROBLEMU mozna wszystko polaczyc i niech mi nikt nje mowi, ze nie, skoro ja daje rade, to kazdy da rade. Oczywiscie z takim grafikiem czasu na lezenie plackiem i odpoczywanie nie ma, ale na oko 85% osob ode mnie z roku swoj czas wolny spedza na ogladaniu seriali w necie – ja nie ogladam niczego i w zamian za to ten czas poswiecam na bardziej produktywne czynnosci. Bo moga ci wmawiac dlugo ze na meducynie nie ma czasu amprawda jest taka, ze prawie wszyscy niemal codziennie ogladaja jakies seriale w necie, gry o tron czy inne i hmmm chyba to wliczaja tez w naukie skoro robiac to twierdza ze nie maja czasu wolnego 😛
      Aha, zeby nie bylo – zupelnie dodatkowo, jakbym zajec miala malo, to jeszcze mam od roku meza i jemu tez znajduje poswiecic czas 😉

  3. Nadine Lu pisze:

    … Ze ślubnego wątku na wizażu! 😀

    1. No przecież ! Piona !:D

  4. A. pisze:

    Natknęłam się na Twojego bloga wczoraj (dzięki disqus) i przejrzałam już wiele postów. Gratuluję Ci wytrwałości i odwagi i życzę wszystkiego najlepszego! To, że spełniasz swoje marzenia dodało mi także dużo motywacji 🙂 Jestem starsza od Ciebie (30 lat), ale po tym gdy trochę podciągnę kondycję i schudnę mam zamiar zapisać się hobbystycznie na kurs baletu dla dorosłych. Nie mam zamiaru zajmować się tym profesjonalnie, bo zapewne się nie nadaje (byłam na jednym kursie tańca towarzyskiego i niezbyt mi wychodziło ;)), ale postanowiłam, że chociaż spróbuję, bo gdybym mogła cofnąć czas na pewno spróbowałabym, gdy byłam dzieckiem 🙂 Cała otoczka wokół tańcu i baletu bardzo mi się podoba, ale wiem, że to wymaga dużo pracy i wytrwałości tym bardziej Ciebie podziwiam! 🙂 Chętnie poczytam więcej postów o ćwiczeniach, figurach baletowych (filmiki są super!), zdrowiu oraz ślubie, bo sama wychodzę za mąż we wrześniu 🙂 Pozdrawiam i będę tu zaglądać 🙂 PS piękna i fotogeniczna z Ciebie dziewczyna 🙂

    1. Super!! Balet to super forma spędzania wolnego czasu, rozruszania się, nabrania kondycji, osłuchania z muzyką 🙂 Na pewno będziesz się dobrze bawić 🙂 Gratuluje ślubu, postami ślubnymi niedługo was zasypie, czekam tylko na foty od fotografa 🙂

  5. Regina Łazarek pisze:

    Jak tu trafiłam? Koleżanka udostępniła post z Twojego bloga, zajrzałam i się zorientowałam, że „hej, przecież ja z tą laską chodziłam na fakultatywne zajęcia z tańca na studiach i czasem z nią tanczyłam w parze. I faktycznie pamiętam, że miała coś wspólnego z baletem, ale, cholera, nie wiedziałam, że aż tak profesjonalnie! Wow!” 😀 no i muszę się przyznać, że Twój blog jest jedynym, który czytam regularnie 🙂 a co więcej zaczynasz mnie coraz bardziej inspirować do tego, żebym i ja wróciła do rzeczy, które kiedyś próbowałam robić, ale stwierdziłam, że i tak są ode mnie lepsi i w ogóle to już za późno itp… A trochę tego było, więc wywazwanie jest 😉 Może nie chodzi tu o balet, nawet zaczęłam się sama, póki co w domu tylko, rozciągać tak na dobry początek chociaż do tych moich dawno porzuconych rzeczy nie jest mi to niezbędne, ale przyda mi się, żeby wyrobić sobie nawyk i poczuć ograniczenia w ciele… Ograniczylam też palenie do imprezowych wyjść, bo po prostu czasem lubię.Jeśli szukasz odpowiedzi na pytanie co przynosi innym Twój blog to już odpowiadam: Dominiko, inspirujesz, a musisz wiedzieć, że nakłonić mnie do aktywności fizycznej, a w dodatku wymagającej regularnosci i systematyczności jest niezwykle trudno 😉

    1. Euforia <3 Trzymam kciuki i będę Cię pilnować z motywacja 😀

  6. Ona pisze:

    Już na studiach była zwariowana i dziwiło mnie jak łączy 2 kierunki studiów i jeszcze ma czas na balet 😮
    A ona że my jesteśmy lepsi bo przecież pracujemy i studiujemy i że to ona nas podziwia…. fenomenalna kobieta!

    1. A potem studiowałam i pracowałam i nadal podziwiam! To jest hardkor !!:):)

      1. Ona pisze:

        Ja bym w życiu nie zdecydowała się na studia 7 razy w tygodniu 😮 co drugi tydzień! wole już pracować haha
        Pozdrawiam

  7. Nie wiem czy masz tego świadomość, ale niesamowicie motywujesz do działania 🙂 Wciąż „hipotetycznie” rozmyślam o szkole baletu, o której mi wczoraj pisałaś 😉

    1. Mam taką nadzieję! Nie ma co rozmyślać, jedna lekcja to nie cyrograf z diabłem – spróbujesz, zobaczy jak Ci się podoba. Zawsze na tym może się skończyć i będzie to nowe, jednorazowe doświadczenie. Ale jak znam życie, na tym się nie skończy! 😀

  8. Też mi się marzy balet, ale to może kiedyś, zbyt dużo chcę, a za mało na to czasu, na razie póki mam siłę pole dance i crossfit, ale mam nadzieję, że i na balet znajdzie się kiedyś czas, bo też o tym marzę.
    To uczucie, kiedy było się totalnym sportowym nieudacznikiem, a teraz robi się coś o czym wcześniej nawet by się nie pomyślało jest niesamowite (tak, gimnazjum i liceum spędziłam ze zwolnieniem z wf, bo go nie cierpiałam).

    A z ostatnim punktem w pełni się zgadzam, ludzie nie narzekajcie, bo naprawdę nie macie na co. Żyję ciągle ze świadomością, że w jednej chwili wszystko może się skończyć i tak żyje się dużo lepiej :).

    1. Podziwiam za ten pole dance – ja byłam na jednej lekcji, wróciłam jak po wojnie – posiniaczona, poobdzierana z rozwalonymi nadgarstkami 😀 A Crossa też uwielbiam !!

      Co do bycia totalnym nieudacznikiem, ja tydzień temu na lekcji stania na rękach nie zachowałam wystarczającej czujności i dostałam z kopa z szczękę – siniak, opuchnięta twarz, przecięty policzek. Znowu czułam się jak w podstawówce 😀

      Trzymam kciuki, żebyś znalazła motywacje na balet – wystarczy się odważyć i już po jednej lekcji widać, że nie taki diabeł straszne. Nie sposób wtedy przestać!:)

      1. Należę do jakiś wyjątkowych ludzi, bo po prawie roku trenowania pole dance zaliczyłam może z 5 siniaków i to malutkich, boleć wszystko boli, ale siniaków nie mam. Nie wiem jakim cudem, bo wystarczy, że gdzieś się lekko uderzę i mam siniaki a po pole dance nic :).

        Zapamiętam żeby uważać przy ludziach stających na rękach, bo nie kończy się to dobrze.

  9. aaaaaa pisze:

    Odpowiadajac tylko na ostatnie pytanie z notki – trafilam, bo sama mam 26 lat i zyje w srodowisku ludzi strasznie malo sportowych, wiecznie siedzacych na dupie. Brakuje mi rozmow/ogladania osob, ktore z tak zaawansowanym podeszlym wieku cos robia ze swoim cialem i to nie dlatego, ze za 2 miesiace jada na urlop na plaze. Balet podziwiam, bo jest to rzecz ladna i ciezka do wypracowania. Chodzilam (jak mialam ok 20 lat) przez pol roku na zajecia z tego jednak mam pewne problemy z biodrami i bolalo mnie przy cwiczeniach w totalnie innych miejscach niz „powinno” i babka prowadzaca to nie wiedziala co ze mna poczac, mnie tez wkurzalo to, ze nijak mi to nie idzie. Wiec tak szperam po sieci w poszukiwaniu osob trenujacych cokolwiek, szeroko omijajac lajfstajlowe fit bloggerki ktore na co trzecim zdjeciu reklamuja produkty przesylane im w ramach wspolpracy. Ciebie znalazlam juz nie wiem pod jakim hasztagiem i zostalamm bo jestes normalna i cwiczysz dla siebie i z pasji. Co prawda nie moje sporty, ale to zupelnie nie istotne.
    Zalece prywata teraz – od maja zmagam sie z kontuzja kolana. Prawie przestalam moc biegac, intensywnie chodzic, skakac, wszystlo prawie sportowego. W moim srodowisku w ogole nikt mi nie wspolczuje, nie rozimie problemu, bo na studia przychodze na piechpte wiec w ich opinii zle nie jest. A domyslam sie, ze ty moj bol (zwlaszcza psychiczny) zrozumialabys. I nawet jak o nim nie pisze to swiadomosc, ze gdybym napisala to ty bys zrozumiala, mnie trzyma na tym blogu. Po prostu, pasja do sportu.

    1. Kochana, a masz DOBREGO lekarza? Nie ma opcji żeby dziewczyna w wieku 26 lat żyła z bólem niewiadomego pochodzenia! Od czegoś musi boleć i biodro i kolano (być może od tego samego – coś ze stawami). Tu musi zobaczyć specjalista, najlepiej sportowy, który doprowadzi ciało do formy zamiast mówić „to proszę nie ćwiczyć”. Ból rozumiem, nie raz miałam kontuzje i wiadomo, że człowiek się wkurza na siebie i nie moc własnego ciała, ale na pewno ktoś potrafi Ci pomóc!

      1. Aaaaaa pisze:

        A no tak nie ujęłam tego sensownie – biodro mam zdiagnozowane od ponad 10 lat a kolano idę leczyć w środę 🙂 balet mi właśnie dlatego nie szedł do mam ogólnie mówiąc lekko krzywe biodra ot taki mój urok ale ja jestem uparta i chętna nowych doświadczeń więc mimo tej wiedzy chciałam spróbować tego też 🙂

        1. Lekko krzywe biodra to nie jest jakaś przeszkoda (też mam, na dodatek miałam kiedyś ustawianą miednicę, skoliozę, cuda na kiju ). Gorzej, że Cię boli 🙁 Nie mniej, nowe doświadczenia to zawsze cenne doświadczenia !:)

  10. Olka pisze:

    Miałam identyczną sytuacje w szkole jak Pani cały czas powtarzano mi że nie nadaje się do sportu , bo jestem za gruba ,w końcu schudłam i w wieku 15 lat poszłam na pierwsza lekcje baletu . Mam nadzieję że Pani blog zmotywujemy mnie jeszcze bardziej do pracy , i w końcu zatańczę na pointach.

    1. Na pewno tak będzie! Pointy są osiągalne w każdym wieku, zwłaszcza że Ty zaczynasz swoją przygodę w bardzo młodym wieku 🙂 I nie Pani, bo czuje się jak mamut 🙂

      1. Olka pisze:

        Dziękuję za odpowiedź, a blog jest wspaniały na pewno będę tu zaglądać

  11. zoya pisze:

    Trafiłam po ślubnym wątku na blogu 🙂 i mam pytanie, polecasz studia cywilne na typowo wojskowych uczelniach? uważasz, że można się po nich spokojnie odnaleźć na cywilnym rynku pracy? czy jest to dziwnie odbierane? 🙂

    1. Z mojego i części kolegów doświadczenia spokojnie mogę powiedzieć, że na cywilnym rynku pracy nie ma to znaczenia, co najwyżej może wzbudzić ciekawość podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Wiadomo – wszystko zależy od kierunku, jeżeli kończysz studia typowo na kierunkowane na wojsko/administracje publiczną (zarządzanie kryzysowe, bezpieczeństwa narodowe, inżynieria bezpieczeństwa) sprawa wygląda inaczej, bo w nie bardzo istnieją „pozapubliczne” miejsca pracy na taką działalność. Co innego np. logistyka, gdzie dla prywatnych firm nie ma najmniejszego znaczenia czy uczelnia była cywilna czy wojskowa.

      Nie mniej, ja mimo że aktualnie nie pracuje w zawodzie, nie żałuje podjętych studiów i uważam to za bardzo cenne doświadczenia 🙂

      1. zoya pisze:

        Dziękuje za odpowiedź.:* eh wybieram studia II stopnia i mam wrażenie, że po maturze nie miałam takiego mętliku w głowie 🙂 tak wiele rzeczy mnie interesuje, że chciałabym studiować chyba wszystko 🙂

  12. trafiłam z polecenia innego bloga i już trafiłam na kilka ciekawych artykułów 😉

  13. Lili pisze:

    trafiłam poprzez fb les balet de pologne. a tam trafilam bo kolezanka ktora dopiero co poznalam, wziela udzial w wyzwaniu owego les balet. Ona o tym jeszcze nie wie, ale tym jednym lajknieciem czy wzieciem udzialu w wyzwaniu zmienila moje zycie, chyba powiennam jej o tym wkoncu powiedziec 😛

    1. <3 Uściski dla Ciebie i dla koleżanki!:)

  14. malediwy00 pisze:

    Wpadłam na tego bloga całkiem przypadkiem, szukając informacji na temat pointów ;D
    Zawsze marzyłam o balecie, lecz w moim mieście nie ma takich możliwości. Mam styczność z tańcem, a nawet miała w małym stopniu z baletem, lecz zwątpiłam, że jeszcze jest szansa stanąć w pointach…
    Dzięki Twojemu blogowi odzyskałam nadzieję. Dziękuję

    1. Jasne, że jest szansa! I to bardzo realna! Wszyscy traktują pointy jak jakiś mistyczny przedmiot, a to tak na prawdę tylko kilka centymetrów wyżej niż na półpalcach 🙂

  15. Meg pisze:

    Trafiłam tu, szukając informacji o początkach w balecie dla dorosłych. A balet dlatego, że zawsze o tym marzyłam, ale nigdy nie miałam predyspozycji. A dziś, gdy nie muszę mieć już predyspozycji, a mogę mieć marzenia, umiem je doceniać i zyskałam odwagę w ich spełnianiu, nie mogłabym nie spróbować. Piękny blog – merytoryczny, estetyczny, z umiarem i smakiem.

    Btw. mogłabyś polecić od jakich ćwiczeń zacząć, aby dojść do szpagatu?
    Dzięki!

  16. G. K. pisze:

    Witaj 🙂 niech wypowie się też męska zdecydowana mniejszość 🙂 , na zajęcia z klasyki trafiłem kilka lat temu do przemiłej pedagog baletu, była nas niewielka grupka osób mocno dorosłych (prowadzący firmę, pracujący) co mnie zmotywowało ? otóż zawsze lubiłem balet oglądałem na ten temat dawniej dużo programów telewizyjnych. Uważam że trzeba realizować swoje młodzieńcze marzenia, większość osób na naszej to właśnie takie osoby które miały w młodości marzenia o tańczeniu ale życie napisało im inny scenariusz. Czy 30, 40, 50 lat to dużo aby tańczyć ? otóż nie to najlepszy wiek 🙂 życzę wszystkim realizacji swoich pasji a o tobie nie powiedziałbym że skończyłaś Szkołę Oficerską więc tym bardziej gratuluję 🙂

  17. Klaudia Kołodziej pisze:

    Trafiłam na ten blog przypadkiem, szukając informacji o balecie i ludziach, którzy zaczęli tańczyć jako osoby dorosłe. Po 2 lekcjach klasyki mój nauczyciel stwierdził, że mam nie przychodzić na zajęcia póki nie zrozumiem, że jedyną przeszkodą na mojej drodze jestem ja sama i ograniczenia w mojej głowie. Dzięki tym słowom (wjechał mi tym na ambicje) i dzięki temu blogowi uwierzyłam,że się da wszystko się da zrobić. Mam baaaardzo długa drogę przed sobą ale już się nie mogę doczekać każdego milimetra postępu za rok zatańcze w pointach 😉

  18. Clara pisze:

    Na Twój blog trafiłam przypadkiem szukając informacji o tańcu. Taniec kocham odkąd pamiętam. Niestety, rodzice nie mieli pieniędzy by posłać mnie na balet. A teraz, gdy kończę gimnazjum, znajomi mówią że jestem za stara. Najpierw wierzyłam im. Mówili, że wyglądam jak nitka, że nie mam gracji, że jestem za stara. Rówieśnicy zaczepiali mnie od dziecka śmiejąc się z mojego nietypowego, nie europejskiego wyglądu. Przypominałam Misty Copeland – biedna, inna od wszystkich dziewczynka, która mimo wszystko chce tańczyć. Pewnego dnia jechałam metrem i pomyślałam, że przynajmniej raz w życiu założę pointy. Zatańczyłam przed moją przyjaciółką. Bardzo jej się spodobało. Następnego dnia poprosiła, żebym zatańczyła dla jej znajomych. Wszystkim innym też się podobało. Pewnego razu zaczęłam rozciągać się przed wf. Moje koleżanki stały przede mną, miałyśmy ćwiczyć razem. Ale żadna nie potrafiła powtórzyć po mnie ćwiczeń. Żadna nie była na tyle elastyczna. Nie zapomnę ich twarzy. Oczy miały szeroko otwarte. Żadna już nie powiedziała, że nie będę tancerką. Nie umiem odbić piłki na wf. Ale czy to jest ważne? Wystarczy uwierzyć. Teraz chcę tańczyć. Nadal nie mam pieniędzy. Ale może kiedyś to się zmieni. I spełnię swoje marzenie zatańczenia w pointach. Nadal słyszę że mi się nie uda, ale teraz się tym nie przejmuję. Nawet jeśli mi się nie uda, to będę wiedziała, że przynajmniej próbowałam. Dziękuję za ten blog, jest dla mnie motywacją! Motywacją dzięki której po lekcjach idę na fitness, marząc, że kiedyś hantle zamienię na baletki. Teraz odkładam pieniądze, skoro na fitness już mnie stać, trzeba mieć nadzieję że kiedyś i na taniec.

    1. Na pewno Ci się uda! Trzymam kciuki 🙂

  19. Paulina pisze:

    Jak dla większości osób tutaj Twój blog był dla mnie przypadkowym znaleziskiem wśród wpisywaniu wraz dotyczących baletu. Na początku dodam że nigdy nie miałam nadwagi, jestem zwykłą dziewczyną z dosyć smukła figurą(takie typowe sklepowe sx/s). Trenuję balet od zaledwie tygodnia. Marzyłam o tym całe życie ale jako dziecku uniemożliwiała mi to sytuacja finansowa rodziców, później błędne i zaszyte głęboko przeświadczenie, że baletnicą jest się od najmłodszych lat, a potem już nie ma nadziei. Rok temu udało mi się związać z wspaniałym facetem – sportowcem (ja sama mam lat 24) i po niedługim czasie okazało się że jego wcześniejszy dłużysz związek był właśnie z baletnicą. Wywołało tu mnie niesamowitą depresje, czułam się brzydka, głupia, zupełne beztalencie, a wszystko potęgowała zazdrość o balet – marzenie którego ja nigdy nie spełniłam i już nie spełnię. Miesiącami potajemnie obserwowałam jej instagram, fb pogłębiając w sobie uczucie pustki, nieustannie się z nią porównując. Pewnego dnia dokładnie dwa tygodnie temu znalazłam Twojego bloga siedząc chora z zakatarzonym nosem i… tu muszę Ci bardzo podziękować. Zapaliłaś we mnie iskrę nadziei, obudziłaś wiarę w siebie i moje przekreślone marzenie stało się celem. Nie przebiorę w słowach jeśli dodam że właśnie Twój blog i Twoje słowa wyciągnęły mnie z tak długo trwającej depresji i samo niezadowolenia. Od kiedy uwierzyłam że mogę zostać baletnicą zapisałam się na zajęcia (dwa razy w tygodniu), dodatkowo mając w domu sportowca dwa razy dziennie się rozciągam pod jego okiem i powtarzam ćwiczenia z zajęć w studiu. Wierzę, że ciężko pracując i przykładając się do ćwiczeń po 3 miesiącach tak samo jak Ty po raz pierwszy stanę na pointach. Jesteś wspaniała! Jesteś inspiracją nie tylko dla mnie ale i dla pozostałych kobiet które tak jak ja skreśliły kiedyś marzenie o balecie przez mity dotyczące wieku. Raz jeszcze Ci dziękuję i trzymam kciuki za Ciebie, siebie oraz wszystkie inne kobiety które ciężko trenują lub będą trenować. Bacznie czekam również na kolejne Twoje posty tu na blogu oraz piękne zdjęcia na instagramie.

    Raz jeszcze dziękuję! 🙂

    1. Paulina, rozwaliłaś mnie na łopatki, Dziękuje za te słowa, aż mam łzy w oczach! Trzymam kciuki, samych sukcesów

  20. Magdalena pisze:

    Moja przyjaciółka pokazała mi Ciebie, jako przykład osoby, która zabrała się za balet w moim wieku. 🙂 Powiedziała mi, że muszę zobaczyć ile udało Ci się osiągnąć regularnie ćwicząc, nie tracąc przy tym zapału i uśmiechu. Nie musiała mnie długo zachęcać, żeby zapisać się na lekcje baletu, mimo, że dla mnie oznacza to także konieczność podjęcia pracy – podczas i tak bardzo ciężkich studiów dziennych. Dzisiaj, po pierwszych trzech miesiącach treningu mogę powiedzieć, że udaje mi się to. 🙂

    1. Gratulacje! Zobaczysz, teraz będzie tylko lepiej!

  21. Hej, trafiłam do Ciebie całkowicie przypadkiem i wcale nie szukałam niczego o balecie. Gdzieś przypadkiem facebook mi pokazał Twojego fanpage i zajrzałam… Nigdy nie interesowałam się baletem, ale w zeszłym roku poszłam z moją Młodą na dzień otwarty do akademii muzycznej, bo chciała się zapisać na jakiś instrument a lekcje pokazowe miały jej ułatwić wybór pomiędzy gitarą a fletem. No ale przypadkiem zajrzała do sali, gdzie ćwiczyły dziewczynki w różowych tutu i na tej sali skończyło się zwiedzanie akademii. 2 tygodnie temu po raz pierwszy wystąpiła na scenie w domu kultury i jest zachwycona baletem, więc pora zacząć się interesować tym tematem, bo a nuż balerina mi rośnie 🙂 Moim konikiem było karate (zamierzam wrócić nie długo po 13 letniej przewie) i co ciekawe im więcej się o balecie dowiaduję, tym więcej widzę podobieństw (choć komuś może się to wydać niedorzeczne) – sport dla nielicznych, zasady, tradycje, ciężka systematyczna praca, koordynacja ruchowa, rozciągnięcie, specjalne ubrania. Jakby nie to, że mam prawie 40 lat i zbyt mało czasu to sama bym się zapisała na balet hehe. Tutaj zajrzę na pewno nie raz, bo już widzę masę ciekawych rzeczy. Pozdrawiam.

    1. Malgorzata Suliga-Ostachowska pisze:

      A ja też mam prawie 40 lat i mało czasu, podobną historię do Twojej, utalentowaną baletowo córkę i właśnie mam za sobą pierwsze 3 lekcje baletu. I już chyba nie odpuszczę 😉

      1. Superowo 🙂 Trzymam kciuki. Mi zaczyna brakować czasu na spanie (w wolnych chwilach uczę się języka i usiłuję się jakoś odnaleźć na obczyźnie -> http://www.belgianasznowydom.blogspot.be) więc sama się nie zapiszę na balet (na razie), ale mojej Młodej kibicuję – właśnie się poci na scenie – wczoraj obejrzałam występy i byłam dumna 🙂

  22. Ania pisze:

    Witaj! Znalazłam Twój blog przez instagram. Wyświetliłaś się w ostatnio lajkowanych i dziękuje losowi za ten szczęśliwy traf. Juz od ponad 3 lat jestem miłośniczką sportu. Po krótkiej przygodzie z gimnastyka akrobatyczną parałam się bieganiem długodystansowym, niestety odkąd zaczęłam pracę, po przyjściu do domu marzę bardziej o fotelu niż o 20km biegu ze stoperem 🙂 To mi tylko przypomniało o rozciągniu które jest świetną alternatywą by zachować gibkość i ciało w jako takiej formie nie ruszając się z domu, a nawet więcej, siedząc sobie wygodnie na macie i wykonując relaksujące wręcz, po całym dniu ruchy. A Ty? stałaś się dodatkową inspiracją. Oglądając Twoje zdjęcia na instagramie nasuwały mi się na myśl dwa wnioski: piękna i z pasją. Teraz po odnalezieniu Twojego bloga i przeczytaniu w godzinę chyba wszystkich wpisów, których nie miałam okazji widzieć wcześniej, mogę również stwierdzić, że jesteś inteligentna, zabawna i naturalna. Świetnie piszesz! Mimo, że Cie nie znam po przeczytaniu paru wpisów czułam się jak Twoja koleżanka. Zero nadętych artykułów których treść powtarza się na co drugim blogu, niewymuszone poczucie humoru i maaaasa inspiracji! Dzięki Tobie dążę do tego by też by też być z czymś kojarzona 🙂 pozdrawiam, Ania

  23. Lui Cada pisze:

    Trafiłam do Ciebie przez YouTube, a później jeszcze, gdy wpisywałam w Internecie różne pytania odnośnie baletu, rzucił mi się w oczy Twój blog. To po prostu takie szczęście, że tu trafiłam, dajesz mi motywację! Jako dziecko chciałam być baletnicą, ale pobliżu mojego miasta nie ma żadnych zajęć baletowych i wszyscy powtarzali, że za późno już na balet, ale nie chciało mi się w to wierzyć, bo gdy ma się determinację wszystko da radę. Myślałam „jak niemożliwe?!”, skoro 35-letnia kobieta w Mam Talent pokazała się jako człowiek-guma, a wcześniej nigdy w życiu nie miała do czynienia z gimnastyką. Jesteś po prostu Darem, który tak motywuje, że czuję jakbyś stała obok i mi mówiła „dasz radę!”.
    Pozdrawiam serdecznie, Klaudia.

    1. Bo dasz radę !!!!:) Klaudia, dzięki za miłe słowa, dzięki temu i ja czuje, że blog się przydaje :*

  24. Malgorzata Suliga-Ostachowska pisze:

    Mnie zawsze ciągnęło do tańca, ale w czasach mojego dzieciństwa w moim mieście nie było zajęć baletowych. Nie miałam takich możliwości, jakie teraz mają młode osoby. Jakiś czas temu moje dzieci zaczęły uczęszczać na lekcje baletu, co mnie bardzo cieszy i bardzo mi się podobało. Zapisałam się na lekcje dla piczątkujących dorosłych i próbowałam znaleźć więcej informacji o tańcu klasycznym i ćwiczeniach w domu. Tak trafiłam na Twojego bloga. Jesteś niezwykłym motywatorem 😉 Zwłaszcza mówiąc, że zacząć można w każdym wieku. Baletnicą już nie będę, ale tańczyć przecież mogę 😉

  25. Milena pisze:

    Dziękuję ci, że założyłaś tego bloga. Dzięki temu zaczęłam moją przygodę z baletem. Pozdrawiam 🙂

  26. Marta Świtaj pisze:

    Twój blog pokazał mi się w propozycjach na Facebooku. Po raz pierwszy stwierdziłam, że Facebook mnie zna. Mam 21 lat. I myślałam, że to nie możliwe i że dla mnie o 15 lat za późno. Boje się, że nie dam rady z uczelnią. Studiuję architekturę. Ale jeśli mi się uda to będzie odpowiedź czy na pewno tego chciałam. Twój blog odpowiada na wszystkie pytania, które kiedykolwiek wpisywałam w internet 😉 Dziękuję <3

  27. Nathalienn pisze:

    Szukałam sklepu internetowego, aby kupić sobie drążek do zacisza domowego 🙂

  28. Pivoine pisze:

    Nie pamietam jak trafilam (chociaz bylo to zaledwie kilka minut temu). Od moich 19 lat (mam 24) kocham ogladac tancerzy na Youtube i na Arte (francuski program telewizyjny). Bylam na paru spektaklach. I tak jakos zyje od wzruszenia jednym znaleziskiem do wzruszenia drugim. Kocham tez tanczyc, chociaz daleko mi do jakiegos ciekawego poziomu. Ogolnie chwycilam sie juz wszystkiego : pisalam przez 6 lat, gralam w miejskim teatrze amatorskim przez 2 lata, nauczylam sie grac na gitarze no i uwielbiam rysowac (tak, tego tez sie nauczylam). Do tego mam swietne studia : biologia. Ktora zabiera mi czas calymi garsciami. Dodam tez przy okazji, ze odnajduje sie swietnie w Twojej historii, bo zawsze mi powtarzano, ze nie umiem matmy, bo to jest w genach i tyle, i ze nie mam co liczyc na jakiekolwiek przedmioty scisle. Nie zdalam matmy na studiach, liceum przeszlam na samych 2. Potem wyruszylam w swiat, zeby zmienic swoje nedzne zycie, na dobre zycie. I siedze w Szwajcarii na kierunku scislym z poprawiona maturka na 80%. 😀
    Ach nie ma rzeczy niemozliwych! Poszukam szkoly baletowej dla doroslych u mnie! Przynajmniej z francuskim nie bede miala klopotu!
    A no i ja tez strasznie przeklinam. Bo lubie. 😀
    Kocham Twojego bloga! Najlepsze znalezisko w tym roku! Gzie mozna Ciebie zobaczyc tanczaca w internecie?

  29. Tadeusz pisze:

    Chodze na zajecia ztanca wspolczesnego 3 lata wczesniej chodzilem 6 lat do Szkoly Baletowej kocham Taniec i szukam zawsze ciekawych tematow na tematy Tanca Wspanialy Blog powodzenia zycze i tanczenia przez cale zycie niech Taniec spelnia twoje Marzenia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *