Luty – co się udało?

Ostatnio śledząc inne blogi, bardzo spodobały mi się podsumowania miesiąca. To niezły sposób na samomotywacje – po pierwsze, skutecznie pilnujemy żeby nasze życie było pełne nowości, wychodzenia ze strefy komfortu, ciekawostek, a po drugie, nie zapominamy o małych sukcesach, a chyba nic nie motywuje bardziej niż poczujcie że coś nam się udało. Dzisiaj – luty po mojemu 🙂

Luty – co się udało?

Warsztaty WPS Workout Wrocław – Katowice – Kraków


To było bez dwóch zdań najlepsze wydarzenie ostatniego miesiąca. Poznać, uściskać i przybić piątkę z tymi, którzy od tak długiego czasu wspierają mnie i WPS, wejść na salę i zrobić ostry trening, a na końcu wpaść w nieskończony wir rozmów o pasji, balecie, rozciąganiu, o tym co nas do tego ciągnie i dlaczego cały czas nie mamy dość. Po wszystkim, siedząc na ławce pod Wawelem, wystawiając twarz do słońca, słyszę w słuchawce głos mojej mamy :

– Nieno, Ty to masz fajnie.

No mam. Niegrzecznie byłoby z tym dyskutować, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia – teraz nie mogę się doczekać spotkań z Wami w kolejnych miastach !

Warsztaty Rozciągania i Mobilizacji 

Mój najlepszy dowód na to, że nigdy nie ma dobrego momentu. Na te warsztaty zbierałam się conajmniej rok i zawsze „coś mi wypadło”. A to praca, a to studia, a to niewyspanie. Kiedy zobaczyłam że organizowany jest nabór na następny termin, po prostu się zapisałam, a potem zaczęłam myśleć co dalej. W pociągu relacji Warszawa – Łódź, godzina 5:30, dzień po powrocie z warsztatowego maratonu zaczęłam co prawda zadawać sobie pytania „dlaczego ja to sobie zrobiłam?”, ale już z pierwszymi słowami instruktora i po kilku łykach kawy wiedziałam, że nie ma lepszego momentu.  Z warsztatów wróciłam z całą masą wiedzy, nowym spojrzeniem i potwierdzeniem tego co „zawsze wiedziałam” i całą masą motywacji. Wiem, że dobry moment na dokształcanie, probowanie nowych kierunków i zmiany frontów jest teraz.
Odkrycia lutego :

Neoclassica – jak wiadomo, miałam mega problem ze znalezieniem w Warszawie lekcja baletu, z których byłabym zadowolona. Zaglądałam to tu to tam i zawsze było „coś nie tak”. Przed Neoclassicą broniłam się długo, w końcu zaryzykowałam i wszystko jest „tak”. Znowu dostałam kopa energii i mogłabym z uśmiechem na ustach ćwiczyć non -stop.

Audioteka – moja przygoda z audiobookami zaczęła się lata temu i z czasem jakoś przygasła. Obudziła się ostatnio, dzięki promocji Paczkomatów i Audioteki. Po pierwszej, otrzymanej w prezencie książce bez wachania kupiłam następną. I następną. I jeszcze następna. A po każdej jak zawsze nie wiedziałam, co zrobie dalej jest swoim życiem.

A co jest Twoim największym odkryciem i największym sukcesem ostatniego miesiąca? 🙂

 

Mogą Ci się również spodobać...

  1. Enka says:

    Byłam na warsztatach tanecznych (co prawda nie baletowych, ale była tam mieszanka różnych styli) i dostałam kopa, bo byłam najgorsza w grupie. Sprawiło to, że uświadomiłam sobie, że trzeba ostro potrenować. Trudny, ale dobry czas.

    I w końcu kupiłam ocieplacze na kostki xD

    1. Super podejście! Najważniejsze to z każdej sytuacji wyciągnąć coś dla siebie 🙂

  2. paula says:

    zapisałam się na aerobik! cud! 😀

    1. Super! Zaczynasz swoją nową przygodę 🙂

  3. Dominica says:

    Przeszłam do nowego studia tanecznego na modern jazz, postanowiłam pójść na balet i znalazłam Twojego bloga.

    1. Miło mi Cię tu gościć <3

  4. Mariusz Wójcik says:

    Moim największym sukcesem lutego było towarzyszyć dziewczyną na warsztatach z White Pointe Shoes w Krakowie 😉
    PS. drugim sukcesem jest to że moje zdjęcie jest głównym zdjęciem tego posta 😉
    Pozdrawiam 😉

    1. I nie tylko tego! Dziękuje bardzo za fotograficzne wsparcie, mamy super pamiątkę <3

  5. Największy sukces: gorąca Dominika w moim krakowskim łóżku.
    Największa porażka: to, że w tym czasie byłem w innym łóżku, kilkaset kilometrów stamtąd 😀

    1. I to by było tyle na temat romansów w blogosferze 😀

  6. Gratuluję sukcesów 🙂 u mnie na blogu także takie podsumowanie 🙂

  7. Nifredill says:

    Zdecydowanie warsztaty ! Generalnie balet i mikroskopijne w nim postępy, zdana sesja i odkrywanie nowych możliwości : )

    1. Wszystkie sukcesy składają się z mikrosukcesów! Mam nadzieje że jeszcze nie raz się spotkamy na warsztatach 🙂

      1. Nifredill says:

        Ja też 🙂 Przyjechałabym do Krakowa, ale termin niestety nie za bardzo ;/

  8. Marta N says:

    Świetny pomysł z takim podsumowaniem! Naprawdę działa motywująco 🙂 Mój luty obfitował w przeróżne wydarzenia. Cieszę, że mogłam uczestniczyć w Twoich warsztatach – jeszcze nigdy nie miałam takich zakwasów mięśni pleców (to chyba to dociskanie ;))! Poza tym udało mi się zaliczyć dodatkową lekcję baletu i zdecydowałam się na udział w treningu biegowym przygotowującym do półmaratonu prowadzonym przez ultramaratończyka. Wreszcie też udało mi się przebiec pierwszy raz ponad osiem kilometrów – teraz pora na dziesięć! W międzyczasie zaliczyłam też krótką przerwę z kontuzją – na razie sytuacja jest opanowana i mogę nadal ćwiczyć, ale jestem ostrożniejsza i pamiętam o regeneracji.

  9. Sunflare says:

    hej a te warsztaty w katowicach będą jeszcze?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *