Pasja a związek

8 lipca 2018

Trudny temat, zwłaszcza że te dwie rzeczy mają wiele wspólnego – miłość, emocje, zaangażowanie. I zazdrość, bo każda ze stron chce nas bardziej dla siebie. Jak to połączyć i przeżyć?

Często ze smutkiem obserwuję ludzi, którzy rezygnują z siebie dla relacji. Ba – chwalą się tym i uważają to poświęcenie na sukces. Wiadomo, każdy najlepiej wie co jest dla niego dobre, tylko czy rezygnując z tego co kochamy, będziemy naprawdę szczęśliwi? 

Ja nie byłabym. Pasja jest czymś co mnie uszczęśliwia, sprawia że chce mi się żyć. Będąc w relacji, gdzie ktoś wymaga ode mnie rezygnacji z siebie szarpie się i frustruje. Niezrozumienie boli, prowadzić do napięć i nerwów. 

Podziwiam ludzi, którzy wiążą się z osobami którzy mają w życiu „to coś”. Taki partner musi wykazać się dużą pewnością siebie i wyrozumiałością, żeby zaakceptować człowieka którego pochlania pasją. Który często zamiast romantycznego wieczoru wybierze trening, zamiast pieniędzy wolontariat, zamiast etatu bycie wolnym strzelcem. Trudne do zniesienia, czasami nawet bardzo.

Tylko czym innym jest miłość?

Czym innym jak nie akceptacją naszego bycia dziwnym?

Słowo klucz : decyzja. Na świecie jest kilka miliardów ludzi. Różnych. Celem powinno być wybranie takiego dla siebie, bez zmian, terrorów, uważania czegoś za głupie.

Partnerze, mężu, chłopaku, dziewczyno, żono! Nie, rywalizacja z pasją nigdy nie ma sensu.

Nie, Twoja satysfakcja, że on/ona olała trening żeby zostać z Tobą w domu nie cementuje waszego związku, ona go niszczy. I wcześniej czy później odwróci się przeciwko wam. Będziesz miała w domu sfrustrowanego, nieszczęśliwego człowieka. 

Bo „wy” to wsparcie, zrozumienie, pomocna dłoń. Wzajemnie, zawsze i za wszelką cenę. Wtedy tworzy się szczęście. 

Wspólne i każdego z osobna.

 

 

 

Ps. Do wpisu zainspirował mnie mój M, który po kilku tygodniach moich frustracji, nerwów i doła przyszedł, posadził mnie przy stole i powiedział : ” widzę że jesteś nieszczęśliwa, co się dzieje?”. Nie potraktował jak głupio babę która ma muchy w nosie, tylko jak partnera, na którego szczęściu mu zależy. Podjęliśmy odważne i trudne decyzje, z którymi oboje będziemy się teraz mierzyć. Ramię w ramię. Po raz kolejny dostalam dowód, że idę przez życie z dobrą osoba. Także oficjalnie i przy świadkach: M, dziękuję! 

  • Mieć partnera, który pasję rozumie, to szczęście. A gdy jeszcze w realizacji pasji wspiera, to już ideał. Nie mam tak absorbującego „nałogu” jak Ty ale moje pasje też pochłaniają sporo czasu i energii. Moja druga połowa nie tylko rozumie i wspiera ale też „podpowiada”, gdy gdzieś zobaczy/przeczyta o miejsca związanych z moimi zainteresowaniami. Ja też publicznie.. Dziękuję K. :*