Obywatel Legenda

19 września 2014

„Non omnis moriar drogi konsumencie! ” Pomyślałam, widząc na szklanym ekranie wizerunek Grzegorza Ciechowskiego, jak żywego.  Jeżeli w niebie jest sektor legendy, Obywatel rozsiadł się w nim i czeka na szampana. Dołączył do grona Marilyn Monroe, Johna Lennona, Michaela Jacksona. Jest na koszulkach. 13lat nie wystąpił na scenie. 13lat nie napisał tekstu dla żadnego zespołu. 13lat nikt go nie wiedział, a dalej jest inspiracją. To jest sukces.

W Polsce burza. „Sprzedali Ciechowskiego”, „Wszystko dla Pieniędzy”, „Pogwałcenie Pamięci”. Jedyne co widzę złego w całej sprawie to to, że rodzina i przyjaciele wcześniej się nie dogadali.  Bo, zastanówmy się, czy nie oburza nas to:

 

 

kolaż

 

John Lennon – zamordowany. Audrey Hepburn – nowotwór. Marilyn Monroe – samobójstwo.

 

Więcej! Niektórych nawet mimo wielu lat, można zobaczyć żywych, jak w reklamie Diora.

 

Czy Ciechowski jest gorszy?

Czy on nie może kogoś zainspirować?

Nie, nie jestem bezduszna. Nie chcę nawet myśleć jaką tragedią dla rodziny i najbliższych była śmierć młodego, zdolnego człowieka. Nie chcę stawiać się na miejscu jego dzieci czy żony. Odejście to zawsze nieszczęście. Jednak gdzie jest granica, która pokazuje co jest kultywowaniem pamięci, a co już próbą dorobienia się na wizerunku zmarłego?

I gdzie w tym wszystkim jest sprzedawanie obrazków z Papieżem na wadowickim rynku?