Makijaż na trening – L’oreal Paris

22 lutego 2019

Ja wiem, że dla niektórych z was już samo stwierdzenie „makijaż na trening” brzmi jak perwersja. Ja jednak należę do tej grupy, która lubi oglądać swoją twarz w lustrze w trochę ulepszonej wersji. Wiecie jak jest – na sali baletowej swojego odbicia mamy pod dostatkiem. Dzisiaj trochę o nowościach, które sprawdziły mi się na sali.

Zacznijmy od podstaw: na salę przychodzę ćwiczyć, a nie zastanawiać się jak wyglądam i czy wszystko jest na swoim miejscy. W ciągu dnia też działam na pełnych obrotach i mój makijaż musi za tym nadążać. Poprawki? Zapomnij. Lusterka nawet ze sobą nie noszę.

Baza

Podkład L’oreal True Match

Pamiętam go jeszcze z dawnych lat, kiedy był jedynym podkładem drogeryjnym dla jasnej karnacji. Po latach się nie zestarzał, a ja chętnie do niego wracam. Co ważne : nie ciemnieje przy utlenianiu się, dlatego nie muszę co chwile patrzeć w lustro czy nie jestem pomarańczowa. Nie wysusza skóry, nie zapycha, nie robi maski. Ma fajne, satynowe wykończenie.

Korektor L’oreal Infallible More Than Concealer

Nowość, która jest moim hitem. Od dziecka zmagam się z cieniami pod oczami, które pojawiają się niezależnie od tego czy śpię 20 godzin, czy pół godziny. Na dobry korektor jeszcze nie trafiłam, mimo że przetestowałam chyba wszystko co stoi na sklepowych półkach. Mogłam je podzielić na dwa typy – te za lekkie, które nie kryją nic, oraz te za ciężkie, które kryją, ale robią maskę, obciążają i wchodzą w zmarszczki mimiczne. Ten jest petardą, która niedość że kryje „worki” na cały dzień, to jeszcze nie wysusza skóry i nie wchodzi w załamania. Jestem jego absolutną fanką.

Wykończenie

Puder sypki L’Oreal Infaillible Magic Loose Powder

Nowinka, która niedługo pojawi się na sklepowych półkach. Niebieski proszek, który na twarzy dopasowuje się do odcienia skóry, wygładza ją i utrwala makijaż. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, nie robi maski, a makijaż trzyma się cały dzień. Robi świetną bazę pod konturowanie

Rozświetlacz L`Oreal Paris, True Match Highlight

Bronzer i rozświetlacz w jednym opakowaniu, dzięki któremu zaoszczędzimy trochę miejsca w kosmetyczce. Dwa kolory bronzera które wymieszane dają fajny, neutralny odcień na skórze, dość jasny, taki który możemy nałożyć na szybko i ciężko zrobić sobie nim krzywdę. Rozświetlacz daje subtelny, jasny odcień, nie ma dużych brokatowych drobin, świetny na codzień. Bonusowo świetnie zastępuje cień do powiek – sprawdzone info!.

Brwi

  Pomada Maybelline Tattoo Brow

Młodsza siostra L’Oreal, Maybelline serię Tattoo wypuściła już jakiś czas temu i wtedy cienie w kremie zwojowały moją teatralną kosmetyczką. Były naprawdę nie do zdarcia i towarzyszyły mi przy każdym wyjściu na scenę. Pewnie dlatego mam do nich taki sentyment i zaufanie. Kiedy ta technologia przeszła do brwi, trochę się bałam intensywności i tego, że nie poradzę sobie z taką konsystencją, bo na codzień używałam tylko cieni do podkreślania brwi. Okazało się jednak, że pomada to dużo  łatwiejsze i szybsze rozwiązanie. Teraz brwi maluje w sekundę i zapominam o nich na cały dzień.

Przetestowałam je razem i uważam że to świetny zestaw który spełnia najważniejsze zadanie – nakładam makijaż rano i do wieczora nie muszę o nim myśleć <3