Jak znaleźć pasję?

19 października 2017

Prowadzę masę inspirujących rozmów o tym, czym jest pasją, jak bardzo jest potrzebne w życiu i co znam daje. Wszystko fajnie, tylko to jedno podstawowe pytanie – skąd ją wziąć ?


Na starcie powiedzmy sobie jedno. Jest bardzo mało ludzi którzy od kołyski widzieli co będzie im się w życiu podobać. Większość musi sprawdzać, próbować, odpuszczać i próbować jeszcze raz. I nie odpuszczać.

Dzisiaj kilka zasad, które wam to poszukiwanie ułatwią :

1. Mów „tak”

Nawet wtedy kiedy coś nie do końca Ci się podoba.

Przykład z życia ? Nie ma sprawy. I to bardzo daleko od baletu 😉

Kawiarnia, rozmowa o życiu i nagle pada pytanie

– jedziemy na strzelice?

Moja pierwsza myśl: nie ma mowy.

Znajac mój wrodzony ciotyzm, przestrzele sobie głowe. Albo komuś. Albo sobie i komuś. Nigdy tam nie byłam, nic nie będę wiedzieć, wyjde na ostatnią parówę. Nie-ma-mowy.

Druga myśl: to jest nowe, nie masz pojęcia czy Ci się będzie podobać. Spróbujemy. Najwyżej zmarnujesz godzinę. Ludzie w tym kraju żyją średnio 80lat. Możesz pozwolic sobie na to ryzyko.

– jasne, jedziemy.

Godzinę później okazało się, że nie ma bardziej relaksujacej rzeczy niż strzelanie z kałacha. Zaufaj mi. Joga i masaz to przy tym pikus

Próbuj !

Tych sukienek które słabo wyglądają na wieszaku. Tych książek które mają głupie tytuły. Tych potraw które są zupełnie nie w Twoim typie. Tych filmów które maja słabe recenzje. Zacznij od małych spraw. Po prostu sama się przekonaj.

Próbuj !

Nowych rzeczy, które lekko Cię przerażają, wprowadzają dyskomort, wywołują wstyd. Tego czego zawsze chciałeś spróbować, ale trochę się bałeś. To prawdopodobnie jest to. A jak nie, to szukaj nowych rzeczy których „trochę się boisz”.

A balet ?

Latami odkładałam pierwszą lekcję, bo jak to, ja? Dziewczyna ze zwolnieniem z wf, bez rozciągniecia, która nie ma o tym bladego pojęcia? Przecież się nie nadajesz.

Dzisiaj mam ochotę tamtą dziewczynę, stojącą na trzęsących się nogach pod drzwami Operetki Dolnoślaskiej poklepać po plecach i powiedzieć:

„Nie bój się,
Po 5latach dalej nie ma pewność czy się nadajesz, ale teraz już nie bardzo Cię to obchodzi.
Robisz swoje.
Jesteś szczęściarzem
Jesteś w domu”

Nie trać czasu na myślenie.

2. Nie bój się być parówą.

Ponoć są ludzie którym wszystko od razu wychodzi. Tacy którzy nigdy się nie ośmieszyli, nigdy nie zrobili nic głupiego, nigdy nie zadali durnego pytania. Ja ich osobiście nie znam, ale ponoć tacy są. Ja tylko nie wiem, czy warto nimi być.

Gdyby to o co często pytacie, czyli wyrzucanie z sali za brak predyspozycji ktoś wcieliłby w życie, to myśle że poleciałabym pierwsza. Lotem koszącym. Bo ja się zapowiadałam tragicznie i wiele wody w Wiśle upłynęło, zanim się ogarnęłam która noga jest prawa. I nie raz udało mi się jeszcze zapomnieć.

Zreszta – co warty byłby sukces, gdyby przychodził łatwo? Rekord osiągnięty bez wysiłku ? Czy nie o tą walkę z samym sobą tu chodzi ?

Nie rezygnuj z tego co Cię kręci, tylko dlatego że na stracie jesteś słaby, że dostajesz, że musisz się jeszcze dużo nauczyć. Pamiętaj, że i tak jesteś dalej niż w momencie, kiedy nawet nie spróbowałeś. Daj sobie szanse pokazać, że możesz.

3.Dobrze dobieraj ludzi.

Po pierwsze – odetnij się od tych toksycznych. Albo nie, po prostu na wstępie załóż że wszyscy potraktują Cię jak oszołoma i będą synchronicznie pukać się w czoło. Regularnie usłyszysz że to „bez sensu”, „tracisz czas”, „nie będzie z tego chleba”. Najczesciej od tych, którzy po prostu lubią jął dookoła jest szaro i robią tylko to co „wypada”. Każdego, kto będzie myślał inaczej, traktuj jak prezent od losu, mocno uściskaj i staraj się trzymać przy sobie.

I pamiętaj, nikt nie ma ani kryształowej kuli, ani konsultacji z Panem Bogiem żeby mówić Ci co jest możliwe. Po prostu rób swoje.

Po drugie – przyciągaj tych pozytywnych. Bo kiedy szukasz, nie ma nic lepszego niż ktoś kto zachęci, pomoże, podpowie, wskaże drogę. Nawet kiedy to już znajdziesz, czasami masz dość, jesteś zmęczony i sfrustrowany, a wtedy nie ma nic lepszego niż ktoś, kto powie Ci : „ skup się, masz dar, nie marnuj go”. Ewentualnie wywali Cię z kopa na trening. Cel uświęca środki. A potem razem z Tobą będzie cieszył się z sukcesu. Samemu, bez wsparcia i wiary wszystko jest po prostu trudniejsze.

Ale nigdy nie jest niemożliwe.

I pamiętaj, że jakie wsparcie byś nie otrzymał, albo jakiej krytyki byś nie usłyszał, cały czas wszystko zależy od Ciebie, twojego podejścia i wytrwałości. Bez Ciebie nic się nie wydarzy.

  • I czasami zupełnie niespodziewanie dochodzi do Ciebie… Przecież ja to uwielbiam 🙂