Jak wytrwać w postanowieniach noworocznych?

2 stycznia 2019

Każdy z nas, mniej lub bardziej świadomie kończąc kieliszek szampana wyobraża sobie, w jakim miejscu będzie go sączył za rok. To dobry moment, żeby wykorzystać ten stan umysłu i wyznaczyć sobie cele na przyszłe miesiące. Tyle teraz : jak to zrobić, żeby zapału wystarczało nam na dłużej niż to lutego? Dzisiaj sprzedam wam moje patenty 😉

  • Stawiaj realne cele.

„Będę bardziej dbać o siebie”, ” Będę regularnie ćwiczyć”. Znajome ? Dla mnie bardzo! Niemierzalne, na dobrą sprawę nie wiadomo o co w nich chodzi, ale brzmi bajecznie. Często szybko się wypalamy, bo za cholerę sami nie wiemy o co nam chodziło. Szybko się idzie w tym pogubić i łatwo stracić zapał. Często można nawet w lutym.

Stawiaj na łatwe do zmierzenia, przejrzyste cele. Zamiast ogólnego „będę dbać o siebie” sprecyzuj ” będę robić peeling, maseczkę na włosy i twarz raz w tygodniu”, zamiast „będę regularnie ćwiczyć” wystarczy założyć „3 treningi w tygodniu”, zamiast „więcej podróżować” rozplanuj urlop i miesięczne oszczędności, które pozwolą Ci na wyjazdy. Wtedy nawet codziennie możesz odznaczać to, co już zostało zrobione. Motywujące? No pewnie !

  • Rozpisz plan

Wiesz że kalendarz nie pełni jedynie funkcji fancy dodatku do ulubionej torebki ? Spoko, ja do niedawna też nie wiedziałam. To naprawdę sensowny gazet, który może nam pomóc w dotrzymaniu postanowień.

Także punk podstawowy: plan.

Przy regularnych zajęciach i godzinach pracy bez większych problemów można zaplanować conajmniej tydzień do przodu. Przy zmiennych godzinach ten tydzień to max, ale osiągalny. Po prostu zaplanuj  rzeczy które masz do zrobienia na konkretne godziny i przyjmij, że zwalnia Cię wyłącznie ciężka chorobą lub śmierć.  Podobnie z planem oszczędzania, wyjazdów, doszkalania się czy czegokolwiek innego. To czas który poświęcasz na siebie – jest tak samo ważny jak czas, który poświęcasz dla innych.

  • Rób rzeczy które Cię cieszą.

„Zdrowe jedzenie” jest super. „Regularny wysiłek” jest super. Zmuszanie się do aktywności fizycznej której nie lubisz czy jedzenia które Ci nie pasuje to masochizm. Kombinowanie to zdecydowanie lepsza opcja. Próbuj w kochani „odchudzać i uzdrawiać” potrawy które lubisz, zamiast cały czas jeść jarmuż ze szpinakiem którego nie widzisz.

Nie wiesz jaka aktywność sprawia Ci przyjemności ? Zamiast zmuszać się do znienawidzonej siłowni, zastosuj moja metodę „jednego karnetu”. Wygląda to tak, że wykupujesz jeden karnet i dochodzisz go końca ( w myśl zasady że nie zawsze miłość obowiązuje od pierwszego wejrzenia ) i wtedy podejmujesz decyzję, co jest dla Ciebie fajne. Jeżeli aktualna opcja Ci się nie podoba, wykupujesz następny karnet na coś innego (ludzie w tym kraju żyją średnio 80lat, więc cztery godziny z życia to żadna strata). I tak do skutku. Możesz zacząć od popularnych opcji : joga, pilates, crossfit, a potem przejsc do mnie mejstrimowych jak balet , łyżwiarstwo, czy akrobatyka powietrzna. Opcji jest milion i napewno znajdziesz coś dla siebie, jeśli wystarczająco dużo będziesz próbować.

  • Nagradzaj się

Nie muszą być zaraz Malediwy. Chociaż oczywiście mogą 🙂 za krótkoterminowe cele (np na tydzień wcześniej) wymyślaj sobie nagrody. Wyjście do ulubionej kanapy, kina, teatru, wieczór z książką albo sprzedanie dzieci na parę godzin teściowej wystarczy. Wtedy w najgorszych momentach będziesz mieć motywację, żeby wytrwać

  • Inspiruj się !

Poobserwuj ludzi dookoła Ciebie – na pewno są wśród nich osoby, które zagrzeją Cię do walki, robią fajne rzeczy, podpowiedzią. Gdyby  tego było mało, Instagram to wręcz wylęgarnia ludzi z mega zajawką! Sama zawsze w gorszych momentach słyszę w swojej głowie „inowytrwaj”;).

Postanowienia noworoczne to żaden obowiązek, ale fajny pretekst do tego, żeby pewne rzeczy poukładać sobie w głowie, ustalić priorytety, ogarnąć. Zaczynamy rok z pusta kartka – od nas zależy jakie podsumowanie napiszemy sobie na przyszłego Sylwestra 😉

No to do roboty !

  • Ewa Habuda

    Z doświadczenia wiem, że im więcej zajęć tym więcej czasu. Chciałabym w tym roku zacząć swoją przygodę z baletem, a w związku z tym mam kilka pytań: czy w Gdańsku jest godna polecenia szkoła tańca dla osób dorosłych? Obecnie ważę 80 kg. Ile muszę schudnąć, żeby zacząć tańczyć?
    Pozdrawiam serdecznie. Wspaniały blog! Czytam z zapartym tchem od jakiegoś czasu!