Jak sobie radzić z kontuzją ?

19 lutego 2016

Nie potrafię się pozbyć z głowy tego, że jednak tancerz to też sportowiec. Co prawda, regularnie dostaje za to po głowie, ale staram się równoważyć sprawę anatomii i potrzeby opowiadania historii, przekazywania emocji, sztuki. Artyzm swoje, ale na treningu (przepraszam, lekcji tańca klasycznego), ciało ma dostać z kopa. Jest jednak taki moment, gdzie ciało i dusza idą w parze – kontuzja. O ile ciało zawsze polecam oddać specjaliście, o tyle dusza, która bez treningu cierpi tak samo, wymaga naszej starannej opieki.
Jak sobie radzić z kontuzją? Jak to przerobić w głowie tak, żeby w trudnej sytuacji zobaczyć szansę? W tym sezonie miałam dwie okazje, w których mogłam się spokojnie nazwać przykutą do łóżka. Aż za dobrze znam to uczucie, kiedy człowiek leży, wkurzony, sfrustrowany i ma wielką ochotę przełożyć komuś z bańki. Kiedy się zastanawiasz, czy kiedykolwiek wrócisz do formy, a jeżeli tak, to czy przy prostych ruchach pójdą Ci żyłki w oczach z wysiłku. Dzisiaj kilka sposobów, jak odgonić złe myśli:

1. Zostań w temacie 

Balet to nie tylko machanie nogami przy drążku. To historia, teoria, aktualności. Kontuzja przykuwa Cię do łóżka? Zmierz się z literaturą, na którą do tej pory nie miałeś czasu. Internet ugina się pod reportażami z przedstawień, na youtubie dostępna jest większość baletów, jakie w ogóle powstały. Poczytaj biografie artystów ( Mazurówny, Malakova, Drzewieckiego). Na pewno wrócić do treningu z ogromną motywacją.

2. Nie odpuszczaj. 

O ile nie leżymy z całym ciałem w gipsie, jak w kreskówce, na pewno jest jakaś część ciała którą możemy ćwiczyć? Stopy, ręce, nogi – korzystajmy z wzmocnienia tego, co jest nam „dostępne”. Już po małym, kilkuminutowym treningu poczujemy się lepiej i pozbędziemy się poczucia uciekającego czasu.

3. Otocz się ludźmi, którzy Cię wspierają. 

Wiadomo, motywację trzeba szukać w sobie, a nie w innych, ale warto mieć pod ręką kogoś, kto strzeli nas w łep kiedy zaczniemy się poddawać. Poczucie że ktoś na nas liczy, wspiera nas i wie że jesteśmy w stanie wrócić, jest naprawdę motywująca. Może to być najbliższa dla nas osoba, ukochana, przyjaciółka czy trener. I to właśnie ten ostatni, powinien być z nami „na dobre i na złe” a po kontuzji podnosić z kolan i rozgrzewać do walki.

I chociaż sama pamiętam, jak kiedy usłyszałam na 2 tygodnie przed premierą hasło „zapalenie mięśnia , 2 tygodnie w domu” byłam prawie pewna, że jak lekarz się jeszcze razu uśmiechnie wybije mu zęby, pamiętajmy jednak, że kontuzja, tak jak sukces, wygrana i brawa jest nieodłączonym i nieuniknionym momentem w naszym tanecznym życiu. Nie traktujemy jej jak porażki, tylko coś co pozwala nam zwolnić, przemyśleć, podejść i do treningu, i do naszej psychiki bardziej świadomie.

Bez przyczyny nic się nigdy nie dzieje. Czasami tylko nie wiemy, jaka jest przyczyna.

 

  • Lili

    o, a ja jako że zaczęłam dopiero trenować bycie w pointach że tak to nazwę – zauważyłam że spore znaczenie ma wkładka 🙂 robię narazie prowizoryczne wkładki – a to z jakiejś ściereczki, a to ze zwykłego papieru – i w sumie ten papier ugniótł się tam jak gips – ściereczka też. To jednak moje chwilowe wkładki. Mam też normalne wkładki na palce, ale one to za mało. No, ostatnio zakłuł mnie duży palec nad paznokciem – i stwierdziłam że chyba owinę sobie tego palca czymś ;p

    • Lili, wkładki na pewno dużo lepiej Ci się sprawdzą! Nawet piankowe, które można kupić za kilka złotych

      • Lili

        a, mam jakies male wkładki wlasnie, piankowe z akcesa za chyba 12zl, ale chyba jakies lipne, albo płenty mam za luźne? bo mi one wcale nie wystarczają, naprawdę, jak napcham ścierką/papierem, to jest komfort 🙂
        a, słyszałam, że są jakieś dobre wkładki, ale po 100zł? tak, no i kiedys takich spróbuje też 😀

  • To temat dla mnie bardzo na czasie…

  • Marta N

    Muszę wdrożyć w życie wszystkie trzy punkty! Choć nic nie zastąpi samych ćwiczeń, to liczę na to, że poszukiwanie ich alternatyw pomoże… W szczególności zamierzam nadrobić braki w baletowych lekturach, ale skorzystam ze wszystkich Twoich rad. Dzięki za kolejny motywacyjny wpis!

    • Każdą sytuację, trzeba przełożyć na swoją wygraną

      • Marta N

        Nadrobiłam trochę Prix de Lusanne, a planuję obejrzeć wreszcie „Ognistego Ptaka” z Ekateriną Kondaurovą (prezent świąteczny) i przeczytać biografię Niżyńskiego. Kontuzja na razie opanowana, ale wizyta u lekarza i tak jest nieuchronna…

  • Ola Gosk

    Genialnie trafiłaś, pozdrawiam ze szpitala problemy ze stawami i sercem 🙁 mega motywujący post 🙂 powinien mieć punkt 4- jak najczęściej wchodzić na tego bloga !!!

    • Zapraszam jak najczęściej! Zdrowiej tam szybko i wracaj do podbijania świata

  • Ja jak naciągnęłam ścięgno, starałam się ciągle delikatnie rozciągać (na tyle, by nie bolało) i szybciej pokonałam kontuzję niż ostatnio, gdy nie używałam nogi wcale 😉

    • Wiadomo, każde ciało jest inne i czego innego potrzebuje! Super że znalazłaś dla siebie coś co Ci pomoga