Dialog z rakiem

6 października 2014

Dzisiaj będzie smutny, szary dzień.

Wczoraj wieczorem w samochodzie rozmawiałam z Warszawiakiem o raku. Grzebałam w wspomnieniach choroby i śmierci mojego kolegi, który dwa lata temu przegrał walkę z nowotworem kości. Nigdy nie myślał że umrze. Nigdy nikomu przy mnie nie pozwoliłam mówić, że to jest bez sensu, chociaż czytałam wyniki badań, które pokazywały jak jest fatalnie. Myślałam, że moim zaangażowaniem i ogromnym wsparciem ze strony innych, wspólnie podpisaliśmy pakt z Panem Bogiem, że on będzie żył. Kiedy  odszedł, czułam się najbardziej oszukaną osobą na świecie.

Kilka minut później, włączając telewizor,  dowiedziałam się, że odeszła młoda kobieta, popularna aktora. Piękna, szczęśliwa, zakochana matka trójki malutkich dzieci.  Mająca dostęp do najlepszych lekarzy, światowych technologi, zagranicznych terapii.Po raz kolejny  dotarło do mnie, że „nie ma lekarstwa” to „nie ma lekarstwa” nieważne kim jesteś, nie ważne co robisz.  Znowu nie ma żadnego paktu, jest tylko bezradność.

Kiedy dziesięć lat temu dowiedziałam się że jestem chora, byłam pewna że umrę. Nie znałam nikogo, kto przeżył raka. Nie walczyłam. Dałam się ponieść lekarzom w białych rękawiczkach i papierom w histerii podpisywanym przez moją mamę. Ale żyje.

Przez ostatnie dziesięć  lat czuje, że rak na mnie poluje, ale mogę mu jakoś uciec. Regularnymi badaniami, wizytami u lekarza, reagowaniem na najmniejsze zmiany. Czytam książki, zdrowo jem, dużo się ruszam.Dla mnie to nie są dyrdymały spowodowane kolejną płytą popularnej trenerki, tylko walka o ogień. Staram się nic nie odkładać na później, realizować plany, wykorzystać każdy dzień.  Czuję, że rak mnie goni, ale zamierzam mu solidnie spierdalać.

Ale są takie dni jak wczoraj.  Kiedy jest tylko strach.

PS. Ogromne wyrazy współczucia i podziwu za wytrwałość dla rodziny Ani Przybylskiej.

 

 

  • Ewelina

    bardzo poruszający wpis

  • Ech, niestety rak nie wybiera:( Ja też się go strasznie obawiam, ponieważ moja mama chorowała na nowotwór piersi. Na szczęście udało jej się go pokonać. Mam nadzieję, że mnie nie dopadnie, ale gdyby ktoś zaproponował mi profilaktyczne usunięcie piersi, zrobiłabym to od razu. Carpe diem!