Bergamo w 3 dni + mini bagaż podręczny

24 lutego 2019

Mediolan to dla nas bardzo sentymentalny kierunek. To tutaj wybraliśmy się na pierwszy wspólny wyjazd, to tutaj miały miejsce nasze zaręczyny. Dzisiaj mam dla was wpis, jak zwiedzać Mediolan i Bergamo tak, żeby przeżyć i nie zbankrutować.

Do Bergamo dolecimy samolotami tanich lini lotniczych ze wszystkich większych miast w Polsce, a bilety z odpowiednim wyprzedzeniem można dorwać nawet za 39zł. My zdecydowaliśmy się na Wizzair, ponieważ wylatuje z warszawskiego Okęcia, a nie jak Ryanair z podwarszawskiego Modlina.

Lotnisko w Bergamo znajduje się na obrzeżach miasta, dlatego do centrum musimy dostać się autobusem. Bilet kupimy na lotnisku (z sali odlotów w prawo w biurze informacji), kosztuje 7 euro i uprawnia nas do korzystania z całej komunikacji w Bergamo, w tym kolejki linowej Funicolare przez 72godziny.

Komunikacja miejska w Bergamo działa dość dobrze i dojedziemy nią w większość turystycznych miejscówek. Największą atrakcją jest Citta Alta, czyli stare miasto na wzgórzu. Robi ogromne wrażenie i fantastycznie jest zgubić się w jej klimatycznych uliczkach. Jeżeli dojdziemy już tak wysoko, fajnie jest zajrzeć do zamku Castello di San Vigilio, który góruje nad Bergamo. Wstęp do zamku jest bezpłatny.
Najbardziej ekonomicznym i najwygodniejszym wariantem noclegów we Włoszech jest Airbnb. Udało nam się wynająć mieszkanie w samym centrum Bergamo za ok. 60euro za dobę. Zazwyczaj podróżując korzystaliśmy z tej opcji i jeszcze ani razu nie mieliśmy żadnych niemiłych niespodzianek, także jeżeli macie jakieś obawy – spokojnie, będzie dobrze.

Będąc w Bergamo, koniecznie trzeba odwiedzić Mediolan, który jest oddalony tylko 40min jazdy pociągiem. Bilety kosztują ok. 5e od osoby, a pociąg odjeżdża z głównego dworca w Bergamo. Kiedy już dojedziemy do celu, wystarczy wyjść przez główne wejście i kierować cały czas prosto. Spacer do centrum Mediolanu zajmuje ok 30 min i oczywiście można pokonać tą odległość metrem, jednak szkoda widoków i mediolańskiego klimatu. Po drodze kilka razy natknęliśmy się na sesje zdjęciowe przy głównych ulicach czy fantastycznie ubranych ludzi. Mediolan to miasto tętniące życie, w którym naprawdę czuć że jesteśmy w stolicy mody. Szyldy z luksusowymi butikami czy stylowe kawiarni widać na każdym kroku. Jest „na bogato”.

W kwestii zwiedzania najbardziej ekonomiczną opcją jest MilanoCart. Dzięki niej możemy darmowo korzystać z komunikacji miejskiej, mamy wejścia do niektórych atrakcji i zniżki do tych najpopularniejszych. Co ciekawem, do większości mediolańskich muzeum wstęp bezpłatny mają żołnierze w mundurach, dlatego na ulicach mamy cały przekrój europejskiego umundurowania.

Do najważniejszych zabytków Mediolanu bez dwóch zdań należy Katedra św. Marii i otaczający ją plac Duomo. To zdecydowanie najtłoczniejsze miejsce w mieście, gdzie każdy obowiązkowo musi zrobić sobie zdjęcie. Powinni zorganizować konkurs na to najbardziej pomysłowe.

Po lewej od Katedry ukazuje nam się słynna Galeria Vittorio Emanuele II, z piękną szklaną kopułą. Tutaj aż kipi złotem, a butiki znanych projektantów kuszą. Przechodząc na przestrzał przez galerię, wychodzimy na plac przed Teatrem La Scala. To obowiązkowe miejsce na drodze każdego miłośnika baletu, a sama myśl że scena tego niepozornego teatru gościła największe gwiazdy powoduje dreszcze. Miejsce jest dostępne dla turystów – wystarczy wejść do muzeum (lewe drzwi do głównego wejścia) i możemy spokojnie zwiedzać obiekt razem z historyczną sceną. Wstęp kosztuje 7e od osoby.

W tym momencie Mediolan mamy tak naprawdę zaliczony. Wytrwali mogą zaliczyć jeszcze zamek Sforzów lub kryptę Leonarda, ale to są już miejsca bez których ja osobiście mogłabym się obyć. Lepiej ten czas spędzić w uroczych uliczkach, popijając aperol albo espresso.

Jeżeli już jesteśmy przy jedzeniu, Włochy mogą was zaskoczyć na wielu płaszczyznach, nie tylko pozytywnie. Pierwszym zaskoczeniem jest opłata za zajęcie stolika, która często wynosi lwią część rachunku – przy zakupie pizzy za 7e, drugie 7e zapłaciliśmy za „serwis”. Co ciekawe, jeżeli bierzecie jedzenie na wynos, opłata nie jest naliczana, dlatego na ławkach i w parkach można spotkać mnóstwo ludzi pałaszujących włoskie specjały – które smakują naprawdę bajecznie.

W kwestii cen też bywa zaskakująco. Przykład, kawa w Mediolanie w jednej kawiarni kosztowała 5,5e, w a drugiej 0,5e. Co ciekawe, obie kawiarnie znajdowały się na tej samej ulicy, miały podobny standard a sama kawa była identyczna. Dlatego jeżeli nie chcecie przepłacać, lepiej sprawdźcie menu przed wejściem.

Miejscówki, które możemy wam polecić to:

W Citty Alta możemy polecić wam dwie zupełnie różniące się klimatem miejscówki. Pierwsza to II Fornaio , którą się albo kocha, albo nienawidzimy, jednak w nasze serca mocno trafiła. Jedzenie dostajesz w rękę, wyłącznie na wynos, pizza ma standard bergamo czyli jest na grubym, drożdżowym cieście (dla mnie nie do przyjęcia), jednak ich foccacia ze świeżymi pomidorami kompletnie mnie oczarowała i ten smak cały czas kojarzy mi się z Bergamo

Druga to miejsce z naszej kolacji walentynkowej, czyli  Bernabo . Mają fantastyczną pizze w stylu neapolitańskim (na cienkim cieście), świetne wino i tiramisu. Miejscówka nie jest specjalnie elegancka i droga, przychodzi do niej dużo miejscowych ucinających sobie pogawędki z obsługą. Kolacja dla dwóch osób z deserem, butelką wina i serwisem kosztuje ok. 40e.

W Bergamo na każdym kroku znajdziemy pizzerie z pizzą na wynos, która smakuje obłędnie, chociaż same miejscówki często nie zachęcają. Te które najbardziej zapadły nam w pamięć to Pronto Pizza i Mondo Pizza . Pizza kosztuje tam od 6e.

W Mediolanie dobrą pizze na cienkim cieście zjecie na każdym kroku i jej ceny zaczynają się od 10e + serwis. Miejsce które chciałabym wam polecić to paradoksalnie nie pizzeria, a jedzenie w niej najbardziej przypomina calzone, czyli dużego pieroga z ciasta. Panzarotti to coś, czego w Mediolanie koniecznie musicie spróbować!

Włochy to też lokalizacja bardzo przyjazna dla wegetarian. Wszystkie miejscówki mają opcje wege, a dzięki przepysznym pomidorom, serom i oliwie kompletnie nie brakuje mięsnych dodatków.

Pierwszy raz podróż z bagażem podręcznym kosztowała nas tyle stresu. Przyzwyczailiśmy się już do wycieczek z tzw  bagażu podręcznego i do małej walizki byliśmy w stanie spokojnie spakować się na tygodniowe wakacje. Jak wiecie, w zeszłym roku tzw tanie linie lotnicze zmieniły politykę bagażową i w tym momencie bezpłatnie na pokład możemy wnieść tylko jedną torbę, która zmieści się pod  fotel przed nami (i to jest warunek konieczny), a miejsca w luku nad fotelami wymaga wykupienia priorytetu. Teoretycznie jest to wymiar 40x30x20 cm, ja podróżowałam z moją ulubioną torbą treningową, czyli Adidas Tote, którą widzicie na zdjęciu głównym  i wszystko przeszło bezproblemowo i sprawdziła się jak zwykle. Pozostałe warunki ( przewóz płynów itd) nie zmieniły się.

Bergamo i Mediolan, to dla mnie fantastyczny kierunek na romantyczny weekendowy wyjazd. Tutaj udziela mi się włoski luz, mam czas na powolne delektowanie się pysznym jedzeniem i spacery w klimatycznych uliczkach. Można tutaj naładować baterie do pełna.