5 rzeczy które mi się udały w 2015

7 stycznia 2016

Nie będę ściemniać – ostatniego roku na pewno nigdy nie zapomnę. Był przełomowy – zaczynając od megaprywaty, przez pracę zawodową, uczelnie, pasje. Wszędzie, dosłownie wszędzie życie postawiło mi wyzwania, a ja stanęłam, popatrzyłam i byłam przekonana, że teraz to już naprawdę nie dam rady. I wtedy – nie wiem jakim cudem, dałam radę. Dzisiaj trochę automotywacji – jak już się wszystko posypie, będę tu wracać 🙂

1. Ślub

IMG_2401(1)

Zacznę od totalnej prywaty, ale co tu się oszukiwać? Mimo wszystkich przeciwności, zaczynając od pociętej sukni ślubnej tydzień przed ślubem, przez spalony tort, na atakach histerii kończąc, bez wahania mogę powiedzieć, że to najpiękniejszy dzień w moim życiu. Bo wyszłam za tego człowieka już dwa razy i wyjdę trzeci, jeśli tylko nadarzy się taka okazja.

2. Balet

1933836_739394852857076_309637709773198914_n

Jeżeli chodzi o zatańczone partie, to miałam mega farta. Już całkiem zapomniałam uczucie paniki i strachu przed wejściem na scenę, a dominujące uczucie ekscytacji i przebierania nogami jeszcze bardziej napędzam mnie do działania. Na stali prób zdarzają się ciężkie chwile, zwątpienia, ból. Na scenie była już tylko radość 🙂

3. Zajęcia z rozciągania 
12313599_735195779943650_996945682272466046_n
Od kiedy zauważyłam, że metody którymi się rozciągam przynoszą efekty na moim i obcym ciele, strasznie chciałam wyjść z tym „do ludzi”. W tym roku się udało! Wystartowałam z kilkoma filmikami na youtubie, a skończyłam z autorskim programem na żywo. Co tydzień padam z zachwytu nad uporem i wytrwałością moich kursantek!

4. Własny biznes
946181_1052481284772762_3875988813463974117_n
Nie jestem typem biurowym. Przerzucanie dokumentów niespecjalnie mnie kręci, od tabelek dostaje migreny, po niezbyt twórczym dniu, depresji. Jako pracownik biurowy spędziłam dwa lata i pewnego dnia poczułam, że jeszcze kilka dni i oszaleje. Usiadłam i zastanowiłam się, czego chce, na czym mi zależy i jak wygląda moja idealna praca – ta powstał LashPoint. Marka cały czas raczkuje, ale ja z lekkim sercem mylę o kolejnym dniu w pracy, którą uwielbiam.

5. Moja droga

I to było najważniejsze – w tym roku postanowiłam przestać się przejmować. Co powiedzą inni? Czy to się komuś spodoba? Czy to do mnie pasuje? Staram się spełniać marzenie zarówno te całkiem przyziemne, jak te które kłębiły się w mojej głowie od lat bez kompleksów, bez myślenia, że czegoś nie wypada. Panna Młoda bez welonu? Baletnica z tatuażem? Cykl własnych lekcji? Blond włosy? Kto mi zabroni ? Postanowiłam przestać być swoim hamulcowym, a zacząć dodawać sobie odwagi. Dopiero teraz, mam poczucie że idą tą droga, którą powinnam iść od lat 😉

Czego wam i sobie życzę w tym nowym roku?

Bycia swoim najlepszym przyjacielem. Niezachwianej wiary w to że można, że to Tobie musi się udać, że dasz radę. Klepania siebie po plecach nawet wtedy, kiedy nikt inny nie widzi już sensu. Korzystania z krytyki, ale tej konstruktywnej, życzliwych nam ludzi. Wykorzystywania nadarzających się okazji, nawet jak nie czujemy się do końca gotowi. Doceniania sukcesów, nawet tych w których inni widzą pierdoły. Marszu swoją drogą 🙂

A co było Twoim największym sukcesem w 2015?

  • good for you ! :*

  • Aleks G.

    Twojego bloga zaczęłam czytać na kilka dni przed końcem starego roku. I pokochałam go! Jesteś bardzo motywującą do zmian osobą! Nie przestawaj pisać 🙂

  • Ola

    Nic nie było. To był nudny rok, tak naprawdę wegetacja. Kompletnie nic mi się nie udało. W sumie mnie to nie dziwi. Jestem sama, od 8 lat nawet nie mam przyjaciół, ukochany zostawił mnie rok temu, a i tak cierpię, rodzice tylko mają wobec mnie żądania i robię za ich niewolnicę. W tym roku moim największym osiągnięciem będzie moja śmierć.

    • Ola, świat jest taki jakim chcemy go widzieć! Trzeba się zebrać w garść i działać!

  • Madi

    Jesteś ogromną motywacją! Ja jako najsłabsze, nieutalentowane ogniwo w grupie baletowej dzięki Tobie zdałam sobie sprawę jak bardzo kocham balet. Chcę robić to coraz lepiej i nie poddaję się. Już widać malutkie poprawy, ale w tym roku dam z siebie wszystko i to dzięki Tobie. 🙂

  • Kardi

    Zrobiłam szpagat i zagrałam bezbłędnie preludium Bacha – z tych dwóch rzeczy jestem niezwykle dumna 🙂 A ty jesteś mega motywującą osobą!

  • Gratuluję rzeczy, które Ci się udały 🙂 Widzę, że lekko nie miałaś, ale kto jak nie Ty przebrnie przez to wszystko? 😀
    Teraz ja pochwalę się swoimi: zdałam maturę, dostałam się na wymarzone studia, wyprowadziłam się, WRESZCIE zapisałam się na balet dla dorosłych 🙂

  • Z całego serca gratuluję i przede wszystkim życzę niewyczerpanych pokładów szczęścia na nowej drodze życia! 🙂
    PS wciąż stosuję Twoje porady w kwestii rozciągania, o których kiedyś pisałaś 🙂

    • Adrianna wow ale się cieszę! Jak efekty?:D

      • Bardzo chciałabym Ci napisać, że już prawie zrobiłam ten upragniony szpagat, ale dobrnęłam do bariery, którą przyznaję, że trudno mi przekroczyć – to boli! 😀

  • Madi

    A wiesz może jak poprawić swój skok?? (może kiedyś pościk hehe) chodzi o to, że skaczę dość nisko i nie wiem od czego to zależy w sumie 🙁

    • Marta N

      Najważniejsze w skokach jest dobre wybicie, a zatem dobrze jest po prostu pracować nad plie. Poza tym pomocne może być bieganie, bo znacząco poprawia właśnie silne wybicie do skoku i wzmacnia mięśnie nóg…

    • mocne nogi, rozciągnięte mięśnie, porządne plie przed skokiem. Zrobię wpis 🙂

  • Marta N

    W ubiegłym roku właściwie niewiele ważnych rzeczy wydarzyło się w moim życiu, ale to akurat na plus – pod dwóch bardzo ciężkich pod względem rodzinnym latach, kiedy ze stresu nie byłam w stanie często zapamiętać kombinacji na zajęciach z baletu, a z tyłu głowy miałam tylko: „nie umiem”, „nie potrafię”, „nie da się”. I najgorsze: „nie nadaję się do baletu”. Ten rok był inny i to jest to największe osiągnięcie – odrobina spokoju wewnętrznego pozwoliła mi uwierzyć, że może jednak umiem i potrafię. Obroniłam rodzącą się w wielkich bólach pracę magisterską i nareszcie, po ponad rocznej przerwie wróciłam do baletu. Mam teraz cudowną nauczycielkę i każde zajęcia z nią są wyjątkowe i motywujące. Żałuję tylko, że na jej lekcje nie zapisałam się już w ubiegłym roku…