Taniec klasyczny – forma rekreacyjna

16 czerwca 2016

„Nie idę na siłownie, przecież i tak nie zostanę już kulturystą”
” Po co będę chodził na basen, skoro i tak nie będę nigdy robił tego zawodowo”
” Fitness? Jesteś za stary, nie ma sensu żebyś tracił czas, nic nie osiągniesz”

Ile razy słyszeliście powyższe zdania? Ja ani razu. Tymczasem, jeśli użyjemy je w kontekście baletu, to już chleb powszedni. Plusy, jakie taniec klasyczny niesie dla naszego ciała i umysłu, uprawiany w rekreacyjne formie cały czas są niedoceniane. A to duży błąd ! Dzisiaj trochę o tym, co daje balet, jeżeli potraktujemy go jak fitness czy siłownie – uprawiany nie dla sceny, a dla dobrej formy i lepszego samopoczucia.

mar 29 2015 Trening DSC_5940

Po pierwsze – to godzina intensywnego treningu wszystkich mięśni.

Lekcje baletu trwają zazwyczaj godzinę i można to zaliczyć jako kompleksowy trening wszystkich partii ciała. Ręce, nogi, brzuch, pośladki, plecy – spokojnie po dobrze wykonanej lekcji możemy spodziewać się tam zakwasów. Poszczególne ćwiczenia (pas) mają usprawnić i wzmocnić ciało tancerza, ale kto powiedział że nie można z tego skorzystać także osoba siedząca cały dzień przy biurku? Wzmocnione nogi, gorset mięśniowy, ręce zdecydowanie poprawią nam komfort życia, uwolnią od bólu pleców spowodowanych osłabionym gorsetem mięśniowym, a także niebagatelnie wpłyną na poprawę naszej figury.

Po drugie – to godzina intensywnego treningu cardio. 

„Nie wiem czy się czegoś nauczyłam, ale na pewno schudłam” jest moją mantrą na gorsze dni. Wyskoki, podskoki, zmiany tempa mogą skutecznie sprawić, że z sali wyjdziesz zlany potem. Brew obiegowej opinii  taniec klasyczny doskonale wzmacnia kondycje, poprawia wydolność i spokojnie można nim zastąpić nudne do granic przyzwoitości chodzenie po bieżni.

Po trzecie – to godzina, podczas której masz okazje poznać ciekawych ludzi. 

Jeżeli nie do końca swojo czujesz się na fitenssie czy siłowni, na klasyce poczujesz się jak w domu. Tutaj nikt nie opowiada o odżywkach, wyciągach, albo ile wziął na klatę, a spanie to poryw serca a nie chęć zwrócenia na siebie uwagi. Jak każda dyscyplina, balet dla dorosłych przyciąga specyficznych sobie ludzi – wbrew pozorom wcale nie nudnych, dziwnych czy sztywnych. Ja swoje najtrwalsze przyjaźnie nawiązałam właśnie na sali baletowej.

Po czwarte – to godzina, kiedy nie masz żadnych problemów.  

Klasyka to nie machanie nogami – zakwasów na mózgu też można się nabawić. Na lekcji musisz być cały czas skupiony, bo inaczej niedość że nie wykonasz poprawnie ćwiczeń, to jeszcze można dostać z kopa w zęby (sprawdzone info na własnej szczęce). Problemy w pracy? Kłótnia z chłopakiem? Gorszy dzień? Gwarantuje Ci, że przez te 60min nie wspomnisz o nich ani razu. Twoja głowa będzie totalnie zajęta czymś zupełnie innym.

Po piątek – to godzina w innym świecie.

Moment, w którym przekraczasz próg szkoły baletowej to podróż w inną przestrzeń. Służbowy uniform zmieniasz na białe rajstopy i baletki, łapiesz drążek, wsłuchujesz się w dźwięk fortepianu. Na godzinę stajesz się baletnicą, tancerką, kimś o kim zawsze marzyłaś i kogo podziwiałaś. Nie masz nad głową presji, ciężkich godzin prób, krytyki, konkurencji i napięcia. Przez godzinę dostajesz z baletu to co najlepsze, bez konsekwencji. Potem możesz wracać do codzienności i obowiązków, ale przez tą godzinę jesteś w niesamowitym, idealnym świecie.

mar 29 2015 Trening DSC_5938

Czy warto zapisać się na zajęcia z baletu dla dorosłych, nawet jak mamy na nie czas raz w tygodniu i nie myślimy o karierze baletnicy?

Oczywiście że tak! Balet świetnie rozwija ciało,wzmacnia mięśnie i poprawia figurę, ale to nie wszystko. Takie zajęcia uczą poprawiają koordynacje, uczą cierpliwości, kształtują charakter. To świetna forma spędzania czasu, pracy nad sylwetką i miejsce,  w którym poznasz całą masę ciekawych ludzi.

Czy kogoś jeszcze trzeba namawiać?

  • Lili

    masz talent do pisania 😉

  • Kiki

    „Po drugie – to godzina intensywnego treningu cardio” ludzie myślą, że balet to tylko przyjemne machanie sobie nóżką przy drążku. Pamiętam jak u mnie na balecie nauczycielka zrobiła takie ćwiczenia rozciagające przy drążku (niestety nie pamiętam nazwy) – wyszłam cała czerwona zlana potem. I niech mi ktoś powie, że to tylko lekkie, przyjemne machanie nóżką…

  • Magda

    Ja zaczęłam chodzić na balet jako dorosła. Potrzebowałam ruchu ze względu na swój kręgosłup i się wciągnęłam. Na początku nie dawałam rady wydajnościowo. Przy frappe już sapałam a przy grant battement już siadałam na podłodze 🙂 Co się działo na środku lepiej nie wspominać :):):) Nie zniechęciłam się, chodziłam dalej i było coraz lepiej. Na początku nie chodziło mi o poprawę sylwetki ale zaczęłam zauważać, że ona się zmienia. Byłam bardziej wyprostowana, miałam silniejsze ręce i nogi. Ręce chyba były największym zaskoczeniem po przecież tylko trochę ruszałam tymi rekami podczas ćwiczeń (oczywiście odpowiedniej formy to one za bardzo nie miały :)). Zajęcia z klasyki stały się moim rytuałem – jestem w stanie wstać o 7 rano w sobotę aby jechać na zajęcia. Bez względu co się dzieje. Kiedyś wracałam wcześniej z imprez w piątek bo miałam balet w sobotę. Jak moja córka była malutka to cały tydzień zbierałam mleko aby mój maż mógł jej dać kiedy ja pójdę na balet w sobotę.
    Czy jestem jakoś bardzo wysportowana albo mocno rozciągnięta? Nie 🙂 Nie potrzebuję mieć kaloryfera na brzuchu 🙂 Po prostu lubię stawać przy drążku i ruszać się w rytm muzyki fortepianu.
    Poza tym lubię to poczucie, że balet jest bezwzględny dla wszystkich. Widzę świetne dziewczyny, które też walczą ze swoimi słabościami. One pracują nad sobą, a ja nad sobą. Każdy ma swoje, nikt nie bawi się w gwiazdożenie.
    Do korzyści baletu bym dodała przeciwdziałanie demencji starczej 🙂 Ile to ja musiałam się nagłówkować aby jakąś wariacje opanować.

    PS. Czekam na kolejny warsztat w Krakowie! Na poprzednim nie byłam bo miałam złamaną kość śródstopia.

    Magda