Jak znaleźć czas na trening?

5 października 2016

Często słyszę „ja to bym zaczęła trenować, ale nie mam na to czasu”
Nie będę się chwalić, ale mam poczucie, że o braku czasu to ja akurat co nieco wiem.

Bez ściemy powiem, że w tym akurat zazdroszczę tancerzom zawodowym, dla których całe życie to balet. Ja zawsze musiałam żonglować. Kiedy zaczynałam, studiowałam dwa kierunki – jeden dzienny, drugi zaocznie. Potem, po przeprowadzce „na swoje” przyszedł czas etatu i zaocznych studiów, a do tego etat extra, czyli pranie, gotowanie sprzątanie i przecieranie mopem. Dzisiaj? Praca w nieregularnych godzinach. I cały czas kilka ładnych godzin tygodniowo na sali treningowej. Oczywiście nie ja jedna, a nawet grzechem byłoby się skarżyć – koleżanki z drążka prowadzą własne firmy, mają dzieci, wykonują odpowiedzialne, czasochłonne zawody.

Gospodarowanie czasem lekkie nie jest, ale mam dla was dzisiaj kilka moich sposobów, jak na sali treningowej być jak najczęściej 🙂

Po pierwsze: układaj priorytety

Wiadomo, że czas nie jest z gumy, ale to od nas zależy, na co go poświęcimy. Zacznijmy od podzielenia obowiązków na te, z których absolutnie nie możemy zrezygnować (praca zawodowa) przez te „półkonieczne” (nadgodziny, dodatkowa praca, prace domowe), na te kompetnie fakultatywne (zainteresowania, spotkania ze znajomymi, imprezy, sport). Teraz, kiedy już wiemy co mamy do zrobienia, możemy określić, co jest dla nas najważniejsze. Jasne – z części rzeczy musimy zrezygnować. ale ważne żeby odbywało to się świadomie, w imię czegoś dla nas ważniejszego. Wkurzanie się, że przez treningi nie mamy kiedy iść na imprezę jest równie destrukcyjne, jak wkurzanie się że przez imprezy nie trenujemy.

Po drugie: planuj

Teraz, kiedy już wiemy co jest dla nas ważne i z czego nie możemy rezygnować, budujemy plan dnia. Z dobrze opracowanym planem wszystko staje się realne. Niezbędny będzie kalendarz – tam zapisujemy wszystkie nasze obowiązki, zaczynając od tych zawodowych, na kinie z koleżanką kończąc. Dzięki temu widzimy realnie, ile czasu możemy poświęci na trening lub z czego musimy zrezygnować, żeby w ogóle znaleźć się na sali. Według wcześniejszych ustaleń, kolejno wypełniamy kalendarz – ja zaczynam od zawodowych obowiązków, potem treningu i próby a na końcu organizuje czas wolny. Od nas zależy, z jakim wyprzedzeniem będziemy planować grafik – u mnie najlepiej sprawdzają się tygodniówki.

Po trzecie : odpuść sobie

Jeżeli masz napięty grafik, w niektórych sytuacjach musi sobie odpuści. Ciężko jest spędzać 8godzin w pracy, 2 na treningu i mieć zawsze idealnie posprzątane mieszkanie, serwować dwa dania z deserem, ogarnąć pranie, segregować skarpetki do pary, witać chłopa zapachem sernika a w weekendy zbierać na studiach piątki z aktywności. Tak samo jak nie da się cały czas być miłą dziewczyną witającą wszystkich z uśmiechem. Jesteśmy tylko ludźmi i w nadmiarze obowiązków czasami będziemy mieć syf w chacie, szukać chociaż jednego czystego kubka na kawę, przyjdziemy na uczelnie zielone jak ogórek, olejemy trening czy przesiedzimy dzień w pracy na facebooku. Jeżeli nie jest to nasza codzienność, to nie ma nic złego w tym, że czasem damy sobie spokój. Nie nie, nie namawiam tu do „dania spa dla siebie” bo sama z doświadczenia wiem, że to jest zwyczajnie nie realne, ale ciągła frustracja, że nie jesteśmy „wystarczająco dobre” nie prowadzi do niczego, oprócz demotywacji.

A jakie są wasze sposoby na dobrą organizacje?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach

  • Lili

    Ja zawsze mam problem z organizacją i się spóźniam ale mam na to sposób, należy podjąć konkretne wcześniej działania by się nie spóźnić tzn przygotować się z założeniem by być już gotowym na ciut czasu wcześniej. A na treningi najlepiej się zapisać i wtedy napewno znajdzie się czas wieczorem. Ważne jest to by nie tracić w swym życiu czasu na komunikację miejską i korki na drodze. Dlatego czasem jeżdżę rowerem a czasem odrazu z uczelni jade na trening. W tym czasie ns uczelni sie uczę i nie trace czasu by wrócić do domu i jechać na trening. Ponadto nie robię makijażu i ubieram się szybko i komfortowo, nie oglądam tv i filmów…kurde chciałabym kiedyś spokojnie sobie powiedzieć no to teraz obejrzę film ;p ale itak bym tego nie zrobila bo jestem przewrażliwiona na siedzenie przy nauce i zamiast oglądać tv to pewnie bym trenowala, zwłaszcza w lato.

  • Lili

    Mysle, aby znalezc czas na trening trzeba poprostu go wkoncu zrobic, a nie czekac na ‚odpowiedni’, ‚idealny’ moment. Czesto wydaje nam sie ze innym jest latwiej, ze maja lepszy nastroj. A trzeba powiedziec sobie samemu, ze to wcale nie jest ani proste, ani przyjemne. Dopiero owoc cwiczen jest nagroda. Dlatego warto cwiczyc kiedy tylko jest ku temu sprzyjajaca okazja, a napewno choc raz w tygodniu taka jest. Ba, jakby byc zdeterminowanym, to i codziennie by sie znalazla. Ale to tez zalezy, od tego jaki to typ treningu. Na przyklad ja, szpagaty trenuje niezbyt czesto by robic przerwy miedzy zakwasami.

  • M

    zawsze byłam zdania, że im człowiek bardziej zajęty tym więcej ma czasu. Niestety są rzeczy których nie przeskoczysz np zmieniający się jak w kalejdoskopie grafik pracy…