Wkładki do point

18 kwietnia 2016

Wybór odpowiednich point to zadanie na które poświęcamy dużo czasu i energii. W poszukiwaniu odpowiedniego modelu, potrafimy przekopać się przez całą masę firm, modeli, kształtów i typów. Kiedy trafimy już na tą idealną, jedyną parę nie możemy zapomnieć o ich najlepszym przyjacielu, które bardzo ułatwi nam pierwsze kroki na czubkach palców – wkładkach.

Tak wiem, ilu tancerzy tyle sposobów na zabezpieczenie palców w pointach. Można ich nawet podzielić  na obozy – tych, który do point wcisnęli by wszystko, łącznie z opakowanie waty i metrem bandaża elastycznego i tych, którzy nawet obłożenie palców papierem toaletowym uważają za gwałt na sztuce, a obtarte do szpiku palce traktują jak trofeum, którego zdjęcia chętnie umieszczają na portalach społecznościowych. Ja w tym temacie, jak i w każdym związanym z baletem, lubię pozostać w szpagacie.

Zacznijmy jednak od mniej kontrowersyjnych metod, czyli asortymentów sklepów baletowych. Po dogłębnej analizie, wkładki oferowane w sprzedaży, można podzielić na 3 typ:

1.Wkładki piankowe

1

Obiektywny opis:

Wykonane z miękkiej pianki, najczęściej obłożone bawełną lub innym materiałem, ułatwiające wsunięcie ich w pointy. Polecane dla początkujących tancerzy.

Subiektywna ocena:

Co jest bzdurą i poleca je chyba wyłącznie ktoś, kto za początkującymi tancerzami szczególnie nie przepada. Wkładki mają to do siebie, że szycie przechodzi pod palcami, co powoduje że w pozycji „en pointe” ochrona stopy jest mizerna. Są bardzo mało trwałe, a przez chłonące właściwości pianki z której są wykonane, że względów higienicznych nadają się do prania po każdym użyciu, zakładając że nie konstruujemy bomby biologicznej. Jedyne logiczne zastosowanie jakie dla nich widzę, to używanie jako druga para w celu dopchania zbyt duże pary point. Generalnie moje doświadczenia z tymi wkładkami są takie, że po chwili pracy pianka się zbija, szew wbija w mózg, a po wszystkim strach włożyć do torby pomijając uprzednie pranie. Wiem że mają swoich fanów, ale ja do nich nie należę.

Cena : 15-20zł

Ochrona : 2/5

Trwałość 2/5

Do kupienia TU

 

2. Wkładki bawełniano- żelowe

Bloch_A901_Gel_Pointe_Shoe_Cushion_grande

Obiektywny opis:

Wkładki wykonane z żelu, obłożne bawełną.

Subiektywna opinia:

Nawet jak bym chciała się przyczepić, to nie bardzo jest do czego. Te wkładki zabezpieczają stopę, dzięki sporej warstwie żelu dobrze amortyzują, chłoną wilgoć i nawet bez talku stopa nie ślizga się w poincie. Przeciwdziałają obtarciom, można je bez obaw prać w pralce. Szwy na bawełnie mogą powodować dyskomfort, ale nie jest to tak dotkliwe jak we wkładkach piankowych. Nie ma problemu z wsunięciem ich do point. Trudno doszukać się minusów, a na najbardziej strategicznych polach zdają egzamin. Jedynym minusem jest dość  wygórowana cena.

Cena : 90-100zł

Ochrona: 4/5

Trwałość: 4/5

Do kupienia TU

Wkładki silikonowe

big_50067854_2Obiektywny opis:

Wkładki wykonane z sylikonu, bez materiałowego pokrycia.

Subiektywna opinia:

Zacznę od tego że jestem fanem, a potem będę tłumaczyć dlaczego. Po pierwsze: wkładki nie posiadają żadnych nitek, szwów, szyć ani innych elementów, które po kilku minutach wbijają się w stopę, a po kilku godzinach – w mózg. Ich powierzchnia jest zupełnie gładka, a najważniejszym miejscu, czyli pod palcami, jest zabezpieczona najgrubszą warstwą silikonu. Jest mięciutko, a stopa czuje się jak na wakacjach, nic jej nie dolega i nie obciera. Wkładki są łatwe do utrzymania w czystości – wystarczy opłukać je wodą z mydłem a już są świeże i eleganckie. Trwałość można określić zdecydowanie na najwyższe noty. Dobra jakaś w rozsądnej cenie, bo wkładki spokojnie posłużą nam na rok/dwa lata intensywnego użytkowania.

Cena: 60-70zł

Ochrona: 5/5

Trwałość: 5/5

Do kupienia TU

 

Inne sposoby zwiększania komfortu stopy w poincie: 

Wata, papier toaletowy, ręcznik papierowy – tak wiem że ludzie to robią, osobiście próbowałam różnych rozwiązań i tych akurat nie jestem fanką. Można na stopie wytrawnego zawodowca zdadzą egzamin, jednak niezahartowana skóra amatora można boleśnie odnieść skutki tego typu eksperymentów, dzięki czemu bo pokaźnych obtarciach włożenie stopy to pointy będzie albo marzeniem masochisty, albo ściętej głowy.

Plaster bezopatrunkowy – genialne w swojej prostocie. Plastrem bezopatrunkowym (polecam papierowym) obklejamy wszystkie palce z osobna, ubieramy wkładkę i zakładamy pointe. Skóra nie jest bezpośrednio narażone na obtarcia – bo jak już do tego dojdzie, najwyżej zniszczy się plaster. Pomaga skórze się zahartować, a stopie amatora – przetrwać w gipsowym pantofelku.

Talk – najlepiej w formie zwykłej zasypki dla dzieci. Świetny w komplecie z silikonowymi wkładkami, bo chłonie wilgoć i ułatwia wciśnięcie stopy w pointe. Dodatkowo łagodzi wszelkie podrażnienia i pomaga goić się ewentualnym obtarciom.

Wnioski?

Przedstawiłam wam moja sposoby i gadżety, dzięki którym moja praca w pointach jest przyjemniejsza. Absolutnie nie jest to jednak prawda objawiona która sprawdzi się u wszystkich. Odnalezienie idealnego sposobu na ochronę stóp to metoda prób i błędów, dlatego nie bójcie się eksperymentować i sprawdzać na sobie – w końcu sami znajdziecie tą idealną metodę, która pozwoli wam komfortowo pracować w pointach nawet długi godzi i czerpać z tego ogromną przyjemność, zamiast dyskomfortu czy bólu.

Chyba, że już odnalazłaś taki sposób – wtedy koniecznie podziel się nim w komentarzu!

Miłego dnia 🙂

 

 

  • Annieblk

    Moje pierwsze pointy (całkowicie nietrafione) za małe, za ciasne, za
    wąskie i ogólnie zły wybór do mojej stopy (btw. były to pointy Sansha
    Ovation 3/4), ćwiczyłam w nich bez wkładek, tylko miałam palce plastrem
    bez opatrunkowym obklejone i właściwie tak przetrwałam pierwsze 4
    miesiące mojej przygody na pointach. W momencie gdy kupiłam moje obecne
    Grishko 2007, które są dobre na długość i dobre na szerokość, to tańczę
    we wkładkach lateksowych z Akcesu i jedyne do czego mogę się przyczepić,
    to że przy dłuższym treningu palce odparzają się od wkładki i nie jest
    to przyjemne, a no i jest bardzo ciasno, bo wkładki same w sobie są
    grube. Ale w porównaniu z Sanshą to jest mi nawet wygodnie 😀

    • Wow podziwiam ! Na odparzanie powinno pomóc posypanie stóp talkiem

  • Nifredill

    Przydatny post 🙂 Nie żebym już kupowała pointy (chociaż bardzo bym chciała, ale nie chce ćwiczyć sama i się zabić). Po researchu też obstawiałabym silikonowe i zamierzam się na te z Sanshy u mnie w sklepie baletowym są w tej cenie, że nie opłaca się zamawiać. Proszę upewnij mnie, że nie powinnam kupować jeszcze point bo strasznie mnie to kusi 😀

    • Dlaczego nie powinnaś? Jeśli nie ma w Twojej szkole typowych zajęć na pointach, dobrze jest wcisnąć je w normalną lekcję np. na początku robić sam drążek. To niesamowicie wyrabia siłę stopy, oswaja ją z pointą a potem można już szaleć i szaleć 🙂

      • Nifredill

        Hm chyba po prostu się boję, że bd coś źle robić 😉 Ale w takim razie coś czuje, że w okolicy urodzinowej po prostu je kupię 🙂

  • Zofia Witczak

    Hej! Czy mogłabyś zrobić post o tym, że np. wiesz że masz dobrą sylwetkę do baletu, ale gdy stajesz przy drążku, bokiem do lustra masz wrażenie, że jesteś ostatnią kluchą? Mam jeszcze jedną propozycję- czy możesz zrobić post o tym, czy, Twoim zaniem, drążek czasem ogranicza? Czy nie jest Ci łatwiej na środku sali, albo podczas tańca?

    • Jasne, dzięki za podsunięcie tematów 🙂

      • Lili

        z tego bloga robi sie niesamowicie praktyczna i cenna encyklopedia. Napisz moze ksiazke 🙂
        A ja mam propozycje posta o tym na co uwazac kupujac pointy np jak dobrac rozmiar itp ^^

  • Cella

    Hej! Jak byłam mała chodzilam do szkoły baletowej na zajęcia Abc przez 2 lata. Teraz tańczę w zespole ale tańczymy czacze salse czy np. Tango argentino. I chciałabym teraz (mam 13 lat) zacząć tańczyć w pointach tylko niestety moi rodzice twierdzą że to mi się znudzi po tygodniu :/ Co zrobić? I czy wiesz gdzie można chodzić na zajęcia z pointami w Poznaniu? A płaskostopia przeszkadza w tańczeniu na pointach? :))

    • Płaskostopie absolutnie nie przeszkadza, co więcej – balet pięknie rozpracowuje i wzmacnia mięśnie w stopach!

  • Lili

    +obciac krotko paznokcie
    +zabezpieczyc duzy palec
    +nie za szerokie pointy

    • We wkładkach zazwyczaj są mini dziurki, ale gdyby mimo wszystko stopa się pociła, wystarczy trochę talku

  • ewa

    U mnie najlepiej sprawdziły się bawełniano – żelowe. Wydaje mi się, że zarówno gąbkowe jak i silikonowe są dość grube, dlatego dobrze je wcześniej zmierzyć i zobaczyć jak leżą w pointach 🙂

  • Lili

    czesc, kochani, chcialam wszystkim oglosic wazna rzecz, o ktorej sama na sobie sie dowiedzialam, gdy kupujecie pointy, miejcie ze soba wkladki silikonowe, bo ja kupowalam bez i pozniej z silikonami byly za male ;p

  • Sylwia

    Jestem z małego miasta. Planowałam zakup nowych point i tym razem – odnośnie modelu dokonałam innego wyboru (to przyjemne uczucie ekscytacji). Problem polega na tym, że pointy przymierzałam bez wkładek (używam sylikonowych). Mam dylemat odnośnie rozmiaru, ponieważ ze względu na miejsce zamieszkania nie mam możliwości pojechania w dowolnej chwili do sklepu, dlatego zdecydowałam się na kupno przez internet. Czy zamówienie większego rozmiaru nie będzie za bardzo ryzykowne?

    • Lili

      Cześć, powiem Ci że o pół rozmiaru napewno nie zaszkodzi. Pamiętajmy, że w pointach powinno dać się wchodzić na półpalce (releve), a wkładki i opatrunki palców koniec końców trochę miejsca zajmują. Osobiście mam pointy 38.5 (zdecydowanie za małe i ciasne) zaś rozmiar stopy 39 :/
      Apropo tematu wkładek to powiem Ci, że moje na początku były cacy, ale teraz palce mnie bolą. Może to wina zbyt zużytych point. Tak czy siak dokupię drugą parę wkładek. Ogólnie rzecz biorąc jestem na drodze poszukiwań idealnego sposobu ochrony palców przed bólem. Mam szczuplutkie i wąskie stópki z cieniutkimi palcami.

      A jak w końcu u Ciebie to się potoczyło, kupiłaś te pointy i pasują?