Wizualizacja a rozciąganie

25 sierpnia 2016

Funkcjonuje takie powiedzenie, że jeżeli jestem w stanie coś sobie wyobrazić, to jestem w stanie tego dokonać. Co się stanie, kiedy ją trochę zmodyfikujemy – jestem w stanie zrobić tylko to, co mogę sobie wyobrazić? Wizualizacja w sporcie to kolejny temat, który zahacza o sekciarstwo i wpadanie do kotła. Nie mniej, już parę razy udowodniliśmy sobie tutaj, że jeżeli coś  jest głupie i działa, to nie jest głupie.

Czym jest wizualizacja? 

To trening, który możemy wykonać nie podnosząc się z kanapy – wyobrażając sobie poszczególne figury, które wykonuje nasze ciało z różnej perspektywy, angażując jak najwięcej zmysłów i określając jak najwięcej szczegółów.

Konkrety? 

Załóżmy, że naszym celem jest szpagat. Teraz wyobraź sobie siebie, na macie w swoim pokoju, kiedy się rozciągasz. Jesteś już rozgrzany, opierasz się rekami na macie, proste nogi układasz w drugiej pozycji baletowej. Powolnym ruchem schodzisz do niskiego plie, a następnie prostujesz kolana, schodząc coraz bliżej maty. Twoje nogi to dwa końce rozciągającego się sznurka. Opierasz się na łokciach, bierzesz głęboki wdech i delikatnie kładziesz wewnętrzne mięśnie uda na macie. Wyciągasz tułów przed siebie, kładziesz klatkę piersiową na macie, ręce wyciągasz daleko w dal.

Wyobraź sobie, że obserwujesz swoje ciało jak widz, oglądasz całą sekwencję z góry. Usłysz własny oddech, poczuj poszczególne mięśnie, wyobraź sobie uczucie zachwytu i radość z osiągniętego celu.

Dobra dobra, tylko czy to działa? 

Ja uważam, że tak. Edmund Jacobson całkowicie się ze mną zgadza. Różnica między nami jest taka, że ja to sprawdziłam tylko na sobie, a przeprowadził doświadczenie na zawodnikach koszykówki, których podzielił na 3 grupy – każda z nich wykonywała standardowy trening, po czym pierwsze grupa dodatkowo ćwiczyła rzuty na boisku, druga wizualizowała sobie rzuty na boisku, a trzeci miała czas wolny. Pierwsza grupa poprawiła  skuteczność o 24%, druga o 23%, względem trzeciej grupy.

Czy ja to robię?
TAK! Sama wizualizację w rozciąganiu i treningach stosuje od dawna, przede wszystkim po to, żeby wszystkie ćwiczenia nie wydawały się dla mojej głowy, nowe, niebiezpieczne i niewykonalne. Przyzwyczajam mózg do danych zakresów, zanim naprawdę wprowadzę je w ciało za pomocą konkretnych ćwiczeń. Moim zdaniem to działa i łatwie komponuje się z psychologią rozciągania, która cały czas podkreśla że jesteśmy w stanie zwiększyć zakres tylko to tego momentu, w którym wydaje nam się to realne.

Czy Ty powinieneś to zrobić ?

TAK! Jeżeli zadziała, zrealizujesz kolejny cel, zaskoczysz samego siebie i znajdziesz fajny sposób na zmotywowanie się do łamanie kolejnych barier własnego ciała. Jeżeli nie zadziała, to i tak miło sobie pomarzyć

  • MariaL

    Super wpis! Już kiedyś stosowałam wizualizację, ale w dziedzinach nie związanych z tańcem. Teraz czas zastosować ją tutaj 😉
    P.S. Może chciałabyś napisać o filmach związanych z tańcem, a zwłaszcza baletem?

    Kraków gorąco pozdrawia! 🙂

  • Lili

    Tak to prawda, co napisałaś. Systematyczny trening jest osiągalny tylko dzięki temu, że wierzymy w siebie i mamy w glowie obraz naszego docelowego sukcesu. Gdyby nie wizualizacje, sama rutyna i dyscyplina pogrążyłaby nas.

  • Lily

    Mam do Ciebie pytanie odnośnie mięśni nóg w balecie. Od tygodnia (!) intensywnie tańczę taniec klasyczny, dopiero zaczynam, ale moje mięśnie na nogach zaczynają się bardzo widocznie rozrastać. Czy zależne jest to od predyspozycji, genów, budowy ciała, czy jest jakiś sposób aby intensywnie tańczyć i mimo to zachować szczupłe nogi, z zarysem mięśni a nie ich mocną rozbudową? Znam Misty Copeland, ale sama mimo wszystko wolałabym mieć mieć szczupłe nogi, a wygląda na to że nie jest mi to dane.. Co myślisz, co mam robić? Wiem, że to nie jest najważniejsze ale dla mnie jednak jest ważne. Pozdrawiam Cię mocno! 🙂