Psychologia rozciągania, czyli dlaczego szpagat jest w głowie

24 lutego 2016

Tak, będę się kłócić. Przekrzykiwać, walczyć, skakać do oczy i rozrywać koszulę. Będę kółko powtarzać, że każdy może robić szpagat. Co więcej, nie jestem w tym sama. Tak samo jak ja uważa Pavel Tsatsouline. I oboje robimy szpagat. Przypadek? Sądzę, że wątpię.

Kiedy pierwszy raz w moje ręce trafiło „rozciągnie odprężone”, przeczytałam zdanie że to nie „rozciąganie sprawia że jesteśmy gibcy”, w mojej głowie urodził się plan spalenia książki razem z Tastsoulinem na stosie za głoszenie herezji. Po czasie, z racji że Pan Pavel daleko, postanowiłam dać im szanse. Szybko okazało się, że jak to często w życiu bywa, kochamy to samo, tylko nazywamy to inaczej.

Dzisiaj chciałabym poświęcić pare słów na ułamek techniki rozciągania odprężonego, jakim jest łep. Psychologia w rozciąganiu ma naprawdę priorytetowe znaczenie! Mówiąc bardziej ogólnie, nikt z nas, nie licząc patologicznych przypadków, jest w stanie zrobić szpagat. Co więcej, każdy z nas, po podaniu narkozy dałby się spokojnie ułożyć w szpagat bez najmniejszej kontuzji. To nie ścięgna, mięśnie czy staw z torebką blokują nasze zakresy. To mózg, biedny, mały i przerażony, zupełnie nowym ruchem, którego nie zna i jak mu się wydaje nie lubi nie pozwala nam pracować na pełnym zakresie.

W takim razie, jak przekonać mózg, że rozciąganie to nic złego?
Zadbajmy o odpowiednie warunki:

1)  Brak stresu – jeżeli mamy się rozciągać w zimnym, naświetlonym pomieszczeniu w którym leci głośna muza, mamy małe szanse na sukces. Postarajmy się zminimalizować drażniące czynniki. Przygaszone światło, ciepło, delikatna muza i zero myślenia o problemach. Stretchning to dla nas czas totalnego relaksu. W końcu nie bez przyczyny, jogę uprawia się przy spokojnej muzie i przygaszonym świetle, a przesłuchania prowadzi się świecąc delikwentowi lamą w oczy. Sprawy, aby Twój mózg nie był podejrzanym na przesłuchaniu.

2) Oddech – poobserwuj swoje ciało kiedy jest spokojne. Co rzuca Ci się w oczy? Miarowy, zrelaksowany oddech. Postaraj się go osiągnąć podczas rozciągania. To znak dla naszego mózgu, że niby pozycja jest trochę dziwna, bo te nogi tak szeroko, ale generalnie nic złego się nie dzieje. Możemy być spokojni i zjeść trochę niżej.

3) Pozbądź się napięcia – co z tego, że myślimy o rozluźnianiu bioder czy pleców, skoro pięści i twarz mamy zebrane jakby je nam Michał Anioł świeżo wyrzeźbił. Żeby rozciąganie było efektywne, musimy pozbyć się całego napięcia – nie zaciskamy szczęki, ściskamy dłoni, blokujemy łokci. Jesteśmy luźni, czyli dla mózgu jesteśmy bezpieczni.

Brzmi jak szarlataństwo? Przestaje, kiedy spróbujesz! Zaprzyjaźnienie się z mózgiem, zadbanie by poczuł się komfortowo, to niezbędny czynnik do skutecznego rozciągania. Dlatego bardzo ważne jest, żeby sam stretchning nie była dla nas wyzwaniem życia, a przyjemnością, codzienną praktyką, „czymś fajnym”. Wizualizacja celu też nie jest bez znaczenia, dlatego dzisiaj wieczorem zamykamy oczy i wyobrażamy sobie siebie. W szpagacie 🙂

Poniżem mam dla was relacje z warsztatów w Krakowie. Wielkie podziękowania dla Mariusza Wójcika, który nas fotograficznie wspierał w boju !White_Pointe_Shoes_037White_Pointe_Shoes_104 White_Pointe_Shoes_107 White_Pointe_Shoes_022 White_Pointe_Shoes_085 White_Pointe_Shoes_091 White_Pointe_Shoes_055 White_Pointe_Shoes_013

  • Dominiko, planujesz może stretchingi w innych miastach, np. Białymstoku? Bo ja jestem chętna! Aż zazdroszczę dziewczynom ze zdjęć 🙂

  • Nifredill

    To prawda! 😉 Jakiś czas temu, jak rozciągałam się do szpagatu to miałam tylko myśli typu – szybko wstawaj bo się uszkodzisz! Dopiero jak się przekona że jest ok, okazuje się że nic złego się nie dzieję 😀 Z wypuszczeniem oddechu jeszcze bardziej się rozciągam 🙂

  • Lili

    fajne zajecia :p

  • Dziękuję za ten wpis 🙂 Rozciągam się ciągle do szpagatu. I już wiem, w czym tkwi mój błąd. Od kolejnego razu to zmienię 😉

  • Lili

    a najlatwiej sie rozciaga osobom ktore nigdy wczesniej nie uprawialy zadnej formy ruchu. Bo nie maja oni polaczonych mocno miesni. Zas ja kiedys duzo biegalam i mi ciezej te buleczki rozciagnac

  • Pingback: Résumé .#14 – przegląd lutego – Alabasterfox()

  • Też czytałam książki Tsatsoulini’ego i przyznam, że dał mi ogromną nadzieję na zrobienie szpagatu (którą powoli traciłam) + zrozumiałam w końcu co robiłam źle 😉 Bardzo przyda mi się Twój wpis, jako taka „wiedza w pigułce”. To fakt, wszystko siedzi w głowie 🙂 Nawet szpagat 😉

  • Milena

    Sprawdzone! Brakowało kilka centymetrów a teraz brakuje… 0! Twoje metody się sprawdzają 🙂