Pierwsze spotkanie : Merlet Diva

3 marca 2017

Tak, weszłam do sklepu w 100% zdecydowana na Gaynor Minden, a inne pointy mierzyłam wyłącznie dla czystego sumienia. O marce Merlet słyszałam już od dawna, jednak nic nie było w stanie mnie na nie skusić – firma bardzo mało znana, bez powalających recenzji, a w zasadzie bez żadnych recenzji. Nawet nie wiem jak te pointy znalazły się na mojej nodze, ale w tym właśnie momencie nie mogłam uwierzyć, że komuś udało się zrobić takie cudeńko.

Model Diva kształtem najbardziej przypomina Hannah Blocha – średni, dość wysoki box, niezbyt szeroki czubek, dość zgrabny wygląd na nodze. Nie jest to ani super szczupły model w stylu Vaganovej Grishko, ani „klocek” w stylu Elite. Myślę że fason który nie będzie przeszkadzał żadnemu typowi stopy.

Twardość? Właśnie tu zaczyna się zabawa.

Diva jest bardzo, wręcz niepokojąco miękka – kompletnie bez żadnego wyrabiania wchodzi się na półpalce, ładnie dogina się do pointu i generalnie zachowuje się jak stare, dobrze wyrobione pointy. Elastyczność nie kojarzy się jednak ze słabą jakością, która posłuży nam klika lekcji, przeciwnie, pointy sprawiają wrażenie porządnych, ładnie i estetycznie wykonanych, zwłaszcza że ktoś pokusił się nawet o różową wyściółkę. Prawdziwy esteta.

Następny element, którym te pointy podbiły moje serce – gadżety.

Firmowo obszyty czubek, który sprawdza się całkiem nieźle, wcale nie mamy wrażenia hamowania ruchu, klejenia się do podłogi czy lodowiska. Przeciwnie, pointy są stabilne i materiał na czubku nie przeszkadza. A zawsze roboty przy obszywaniu mniej.

 

 

W komplecie mam bawełniane troczki z gumką, które mnie osobiście nie zachwyciły, ale odpada kolejny element do zakupu. Zresztą to jedyna firma która dodaje gratis troczki do point. Plusik.

 

 

Po trzecie, mój ulubieniec z niektórych modeli Blocha wrócił. Gumowa gąbeczka pod palcami, dzięki której stanie na pointach jest zupełnie bezczuciowe. Wiem o czym mówię bo testowałam je ze złamanym w poprzek paznokciem w dużym palcu.

 

 

Podsumowując myślę, że są to pointy, które wielu osobom przypadną do gustu. Są wygodne, zupełnie nie trzeba ich wyrabiać, a przy tym są stabilne i dobrze trzymają stopę. Powinny doskonale sprawdzić się u osób początkujących. Dodatkowym plusem jest cena, która mimo wszystko nie zwala jeszcze z nóg.

Merlet Diva znajdziecie stacjonarnie w sklepie Sawart.
Ich cena to ok. 300zł

 

  • Ola

    Dzisiaj szukając informacji o doborze szerokości baletek trafiłam na twój blog i jestem zachwycona! Nie wiedziałam nawet, że można zacząć tańczyć balet w tak późnym wieku. Kiedyś, bardzo krótko, dosłownie przez kilka miesięcy chodziłam na jazz do jednej z większych szkół tańca w moim mieście i balet był tylko dla dzieci w wieku przedszkolnym. Może kiedyś spróbuję swoich sił w balecie, a twojego bloga na pewno będę czytać. Aktualnie od mniej niż roku tańczę w zespole pieśni i tańca, uczymy się także podstaw klasyki, na których bazuje taniec ludowy, a moja 1 pozycja nie wygląda najlepiej i kiedyś zastanawiałam się czy są na to ćwiczenia, szukałam nawet na youtube, a teraz przypadkiem znalazłam je na twoim blogu 😀 Na zajęciach tańczymy w klasycznych miękkich baletkach. Na internecie znalazłam piękne baletki firmy grishko, takie z kwiatuszkami, nawet troszkę folkowe, są piękne <3 Tylko że dotychczas tańczyłam w baletkach z decathlonu, które miały uniwersalną szerokość, a tamte mają szerokość do wyboru a,b,c,d … W tabelach rozmiarów jest tylko długość baletki, bez szerokości. Niestety nie mam możliwości przymierzenia tych baletek stacjonarnie. Nie wiesz może w jaki sposób dobiera się szerokość baletki? Na zasadzie jakiejś proporcji? (moja stopa ma 21,5 cm długości, a szerokość nie przekracza 8,5 cm).