Perfekcja w tańcu klasycznym – czy jest się o co bić?

16 sierpnia 2016

Słowem wstępu: przy porannej kawie trafiłam na filmik z treningu Marii Kochetkovej – jeden z moich ulubionych tancerek, po której występy budzą we mnie wiarę w reinkarnacje i nadzieje, że jak kiedyś zamknę oczy, otworze je już jako Maria. Ten film był jednak wyjątkowy – tancerka na nim jest poprawia przez profesora, który pomaga jest udoskonalić technikę. Technikę, która jest tak doskonała, że oddałabym za nią duszę.

Ale filmik wzbudził też małą dyskusję : Czy to jeszcze ma sens? Ile z ciała wyciągniemy i czy szlifowanie techniki na tym poziomie w ogóle odbija się na jakości tańca?

Po pierwsze: Tak, taniec klasyczny ma mocno określone normy i zasady, często co to milimetra i stopnia. Na tym polega jego magia i to wiele osób w nim pociąga (np. mnie).Jest to bardzo specyficzne forma treningu:  trzeba się w tych normach czuć dobrze, zaakceptować je, jeżeli nie mam w planie znaleźć się na sali baletowej. Raczej podczas lekcji nauczyciel nie zaakceptuje naszej inwencji, robienia „po swojemu”.

Po drugie: to co dla jednego jest „czepianiem się szczegółów”, dla drugiego jest „walką o perfekcje” – czy któryś pogląd jest zły? Nie, aczkowiek jeżeli uznamy że wolimy spontan a ustalonych norm nie rozumiemy, będzie nam bardzo ciężko zrobić postęp.  Normy wbrew pozorom są po to, żeby tańczyło się łatwiej i czyściej, angażowało odpowiednie mięśnie, stabilizowało odpowiednie stawy. To nie jest tak, że ktoś to kompletnie bez żadnego uzasadnienia uznał za dobre, bo miał takie „widzi mi się”.

– Balet to wredna walka z własnym ciałem – bo czy ktoś się urodził z perfekcyjnym talentem : z marszu zrobi szpagat, potem  wykręci piątą, a na deser machnie 32 fouette stojąc pierwszy raz na sali baletowej. Wątpie. A czy są tacy co po latach treningu to robią? Oczywiście!

Balet się rozwija, to co widzimy na dzisiejszych scenach to zupełnie inny taniec, niż to co było 100lat temu. Tancerze cały czas zwiększają zakresy, rozwijają swoje ciało – było by to niemożliwe, gdyby nie chęć zrobienia lepiej wszystkie, co już zostało zrobione dobrze.

Zresztą ta ewolucja i  walka o „lepiej” dotyczy wszystkich dziedzin: sportowców, lekarzy, architektów, kosmonautów itd.

A co z amatorami? Czy my też powinniśmy dążyć do perfekcji? 

Aż przytoczę niegodny damy cytat jednego z polskich aktorów dojrzałego pokolenia:

Jeżeli mierzysz w gwiazdy, może się zdarzyć że wejdziesz w gówno, ale jeżeli mierzysz w gówno, to na pewno wejdziesz w gówno” 

Skąd ten ciężki kaliber na porządnym baletowym blogu? Już tłumaczę!

To, co często staje nam na drodze do efektów, to asekuracja pt. „zrobie jeden piruet bo się wywalę i będzie wstyd”. Jeżeli założę, że zrobie jeden, to moje ciało raczej mnie nie zaskoczy zrzucając mi z niebios dwa ekstra. Jeżeli zaryzykuję i spróbuje zrobić trzy, jest szansa, że poprawnie wyjdą mi dwa. To już o jeden więcej i prosta droga do trzech.

Oczekujmy od samego siebie perfekcji, nie dając sobie po łapach za to, że nie wychodzi. Uczymy się, mam prawo do potknięć, kryzysów, gorszego dnia, albo całkowitego paraliżu na środku sali i myśli „co teraz”. To nic złego, jeżeli wychodzimy z założenia, że „jeszcze nie umiem”, ale nie „nigdy się nie nauczę”. Stawianie sobie poprzeczki jak najwyżej, a potem usilne próby doskoczenia do niej, to najlepsza droga do perfekcji.

I mierzmy w gwiazdy!
Miłego dnia 🙂

  • Nina

    Piękne słowa… Czytam Twój blog już od dawna i lubię obserwować Twój rozwój – jak dojrzewasz jako baletnica… To daję mi dużą motywację do działania!

  • Marta

    Inspirujące słowa… Mam kilka pytań. Po pierwsze, czy uważasz, że waga i wzrost mają znaczenie w tańcu klasycznym? Po drugie, jaki masz rozmiar tego body z arabesque? Ja waże 44 kg i mam 158. Normalnie nosze rozmiar xs, ale stroje taneczne są zazwyczaj mniejsze dlatego zastanawiam się czy zamówić większy rozmiar…

    • Uważam że waga i wzrost nie mają żadnego znaczenia, to, co ma za nas „mówić” to umiejętności! W Arabesque rozmiarówka jest dość standardowa, myślę że xs będzie ok 🙂

  • _Squali _

    Witam . Mam pytanie …Mam pointy z zamszem na czubkach , niestety powstaly mocne przetarcia i zakleilam je plastrem . Plaster sie zdarl i teraz gdy tance przyklejam sie do podlogi . Jak pozbyc sie kleju ?

    • Hej. może spróbować przykleić na czubek pięty specjalną skórzaną wkładkę – na pewno grishko ma takie swojej ofercie