Lekcje baletu dla dorosłych – na co zwrócić uwagę?

17 października 2016

Balet dla dorosłych zyskuje na popularności, a razem z nim jak grzyby po deszczu rosną nowe szkoły tańca, oferujące tego typu zajęcia. Jak wybrać tą idealną, skrojoną na miarę właśnie dla nas? Na co zwracać uwagę? Dzisiaj przygotowałam dla was trzy moim zdaniem najważniejsze rzeczy, na które zwracam uwagę przychodząc w nowe miejsce.

Nauczyciel – nawet w najpiękniejszej, najbardziej prestiżowej sali nie nauczysz się niczego, jeśli trafisz na słabego pedagoga. I odwrotnie – ten dobry przeprowadzi fantastyczną lekcję nawet w stodole. Po czym go poznać?

DOBRZE, jeśli jest cierpliwy, wyrozumiały, świadomy że dorosłemu człowiekowi który wcześniej nie miał do czynienia z baletem taki ruch może sprawiać  trudność

DOBRZE, jeśli motywuje, zachęca, podwyższa poprzeczkę.

DOBRZE, jeśli podchodzi do stałych uczestników indywidualnie, zna ich dobre i słabe strony, nie pozwala się obijać, wymaga.

ŹLE, jeśli przychodzi na sale z nastawienie że dorosłych i tak niczego się nie nauczy.

ŹLE, jeśli nie wymaga, nie zwraca uwagi na uczestników.

ŹLE, jeśli krytykuje, ale nie pomaga.

Sala –  wiadomo, każdy z nas dobrze czuje się w ładnych wnętrzach, jednak to nie walor estetyczny stawiałabym na pierwszym miejscu. Przed pierwszą lekcją warto zwrócić uwagę czy:

– sala ma odpowiednie wyposażenie – wydaje mi się, że jeżeli każda profesjonalna szkoła baletowa jest wyposażona w drążki, to nie chodzi tu tylko o to żeby producenci drążków spali na kasie. A przynajmniej nie tylko o to. Drążek ma w pedagogice baletowej bardzo ważną rolę, dlatego MUSI być elementem każdej lekcji i każdej sali baletowej.

– sala jest dostosowana do ilości uczestników – mój pierwszy nauczyciel zawsze mi powtarzał, że jak będę opuszczać głowę podczas ćwiczeń to kiedyś ktoś mnie kopnie w zęby. Zdażyło mi się być na tak przeludnionych lekcjach, że od ciosu w szczękę byłam na milimetry. Z doświadczenia wiem, że nie wiele wynoszę z lekcji na których jest 50 osób i nie ma fizycznie miejsca żeby złapać drążek. O indywidualnym podejściu pedagoga nie może być mowy. To nie jest tak, że on Cię nie dostrzega. On Cię nie widzi.

– sala ma odpowiednie warunki do ćwiczeń – czyli jest posprzątana (kiedyś na zajęciach udało mi się znaleźć igłę na podłodze – mam nadzieje że osoba szyjąca tam pointy, równie dobrze szyje ludzi), nagrzana itd.

Muzyka – lekcje baletu klasycznego są prowadzone do muzyki klasycznej. Kropka. Najpiękniej jest wtedy, kiedy wykonuje się ją na żywo, ale nie będę się upierać. Najgorzej jest, kiedy ktoś puszcza muzę z youtuba, albo akompaniament stanowią najnowsze hity popularnych stacji radiowych – tak, to się zdarza.

Składając to w całość, w szkole powinniśmy dobrze się czuć – jeżeli coś nie gra, atmosfera siada, nie czujemy się zauważeni przez pedagoga, albo jesteśmy ciągle krytykowani, motywacja siada. Obserwujmy siebie, nasze nastawienie, refleksje po zajęciach, w końcu mamy ten komfort, że lekcja ma być nie tylko źródłem wiedzy i postępów, ale też fajnie spędzonym czasem.

To są moim zdaniem trzy najważniejsze elementy dobrej lekcji baletu .

A jakie są Twoje?

 

 

  • jh

    To moja szkoła baletowa spełnia chyba wszystkie wymogi na „dobrze”. 🙂 Jedynym odstępstwem jest niekorzystanie z drążków na zajęciach dla początkujących. Grupa o nieco wyższym poziomie zaawansowania faktycznie przy drążkach trenuje, kompletnie początkujący już nie – ćwiczenia odbywają się na środku sali, bez podparcia. Nie wiem z czego to wynika i nieco mi tego brakuje. Wydaje mi się jednak, że to nieco zawyża poziom trudności (weź tu, człowieku, równowagę utrzymaj), a w sumie jak już się nauczysz czegoś trudniejszego to po co potem ten drążek ;P

  • Marta N

    Zdecydowanie najważniejszy jest pedagog – poradzi on sobie zarówno z niedoborami sali, jak i technicznymi problemami związanymi z muzyką. Kiedy zaczynałam moją edukację baletową, moja pierwsza nauczycielka poświęcała zawsze nieco czasu na dobrą rozgrzewkę (nigdy do muzyki klasycznej, ale też nigdy nie do youtube’owych czy radiowych hitów), w której sporo było ćwiczeń na te wszystkie newralgiczne partie ciała, które specyficznie pracują niemalże tylko w tańcu klasycznym. Do dziś z niektórych korzystam w domu. Na początku nie mieliśmy też drążków (właściciele szkoły zamontowali je dopiero po jakimś czasie). Dzięki tej nauczycielce pokonałam wiele załamań i chwil zwątpień, i choć nigdy na zajęciach nie ćwiczyliśmy pełnego drążka, to i tak wiele się nauczyłam. Zapewne dlatego, że ta nauczycielka jest dyplomowanym pedagogiem baletowym – czyli po prostu ukończyła pedagogikę baletową. Śmiało mogę powiedzieć, że osoby z takim zapleczem raczej są dobrymi nauczycielami, choć to nie jest warunek konieczny. Jeden z moich obecnych pedagogów nie skończył nawet szkoły baletowej, ale jest zawodowym tancerzem i naprawdę dobrze uczy. Umiejętności i wykształcenie to jedno, ale pasja do tańca i jego nauczania również jest ważna.

    I ważna sprawa: uwagi i korekty – czasem można je pomylić z krytyką. Sama bardzo długo uważałam, że skoro coś mi nie wychodzi (a było i jest tego sporo), to taniec klasyczny nie jest dla mnie. Ale tak naprawdę jeśli pedagog widzi nasze błędy i próbuje je poprawić, to znaczy, iż widzi także nasz potencjał. Pedagodzy baletu prawie zawsze są wymagający (jeśli nie są, to chyba jest naprawdę źle), dobrze jest we wszelkich uwagach szukać motywacji do pracy, a nie dopatrywać się w nich krytyki. Ale wiem, że bywa różnie – na lekcji nieprzyjemnie krytykującego nauczyciela też się kiedyś znalazłam…

    Oczywiście zgadzam się z pozostałymi punktami – również są bardzo ważne. Cudownie ćwiczy się do akompaniamentu – muzyka na żywo bardzo uwrażliwia i sam akompaniament jest dużym ułatwieniem. Niestety nie każda szkoła może sobie na taki luksus pozwolić, a szkoda…

    Pozdrawiam baletowo!

  • Lili

    ja chodze na balet dla doroslych i pierwsza rzecz na jaka zwrocilam uwage to to, ze do podstaw wcale nie trzeba byc rozciagnietym, aczkolwiek wykrecone biodra sa pozadane. i to, ze muzyka grana jest na pianinie a nie z radia. u mnie na lekcjach baletu jest fajnie, a slowa francuskie same weszly mi do glowy po 4 lekcjach.

  • Monika

    Byłam na zajęciach w szkole której nazwę przemilczę.. Wchodzę na zajęcia, stresik. Kieruję się do prowadzącej „Ja na pierwsze zajęcia..”. Ona nie patrząc na mnie odpowiada „ok.”. 😀 Ciasna sala, muzyka popularna z youtuba (jeszcze gdyby była playlista, ale nie – kawałki pani wklepywała co jeden kawałek). obok w sali zajęcia z bellydance, więc tak naprawdę tańczyłyśmy przy dwóch muzykach jednocześnie. Prowadząca nie zwróciła się na zajęciach do nikogo personalnie przez bite 1.5h – mówiła jakby do siebie „teraz unosisz nogę” „teraz spinasz brzuch”. Ani chwili przy drążku. po zajęciach wybiegłam i tyle mnie tam widzieli 😀

  • Nathalienn

    Popieram Twoje argumenty, ale zapisując się na balet w ogóle nie widziałam tych rzeczy. Moja córka chodzi na balet raz w tygodniu, do „byłej baletnicy”, która otworzyła szkolę dla dzieci, z biegiem czasu też dla dorosłych. Daje nam w kość, ale też chwali, a przede wszystkim na każdych zajęciach czuję się jak baletnica, bo mamy pana, który gra dla nas na żywo. Spełniam marzenie z dzieciństwa, ale też motywuję córkę, że w każdym wieku można ćwiczyć balet.

    • marsza97

      Czy mogłabyś podać nazwę szkoły? Właśnie próbuję znaleźć jakąś dla siebie a ofert jest mnóstwo i nie wiem co wybrać…