5 najgłupszych rzeczy jakie słyszałam o balecie.

31 marca 2015

Miałam zrobić wpis o rozciąganiu, ale ktoś mnie wkurzył, a to zazwyczaj idzie w parze z inspiracją. Tak, balet obrasta w mity, zwłaszcza wśród ludzi, którzy mają o nim wiedzę porównywalną z moją na temat San Marino – wiem że coś takiego jest i że są tam jacyś ludzie. Niektóre mają nawet jakieś logiczne wytłumaczenie, inne są totalnie oderwane od rzeczywistości, jeszcze inne po prostu durne. Co ciekawe, zmieniają się trendy i już nie dostaję po głowię, za to że jestem za stara. O nie! Teraz ma swoich nowych faworytów.

Zdeformowane stopy. Gdyby świat wyglądał tak jak na obiegających internet zdjęciach, byłoby słabo. Krew, zły, pot, powykrzywiane palce, obraz nędzy i rozpacz. Po pierwsze, na pewno nie u amatora, który na pointach jest mniej niż 8godzin dziennie. Dobrze dopasowane, wygodne, choć dla point jest trochę inna definicja słowa „wygodne” pointy nie powinny robić nam krzywdy. Jasne, czasami po treningu człowiek ma poczucie że ktoś mi poobkładał stopy gumowym młotkiem, zdarzają się mocne otarcia, odparzenia, odciski. Wtedy najczęściej na klika dni rezygnuje się z point na rzecz baletek i daje stopom odpocząć. Po drugie, nie wiem czy istnieją tacy masochiści, którzy zakrwawioną, poranioną stopę włożą w gipsowy box pointy. I nie wiem czy należy brać z nich przykład.

Ludzie są sztywni – przysięgam, nigdy nie spotkałam tancerza, który popłakałby się na dźwięk fortepianu. Ani takiego, który po pomyłce w choreografii powiedziałby „do diaska”. Na lekcjach jest dużo śmiechu, kulisy, mimo stresu też nie wieją chłodem i powagą. Wszędzie ludzie są tacy sami i pojawiają się jednostki bardziej czy mniej rozrywkowe, jednak zazwyczaj po wielu wspólnie spędzonych godzinach ludzie są integrowani, a wspólny czas to miłe chwile. Myślę że każdy zespół mógłby spokojnie wydać tomik z najlepszymi cytatami. Najlepiej chwilę przed śmiercią, żeby się krócej wstydzić.

Na lekcji nie sposób się zmęczyć – najlepszym sposobem sprawdzenia tego jest przyjście na lekcja. Najlepiej z butelką wody. Jeżeli wszytko jest zrobione solidnie i poprawienie, z odpowiednią dokładnością, można się nieźle zasapać. Jednak będąc niedokładny, nie przykładając się po godzinie wyjdziemy z sali nawet niespecjalnie rozgrzani.  To, jak bardzo jesteśmy zmęczeni świadczy o tym, jak bardzo ciężko pracowaliśmy.

To nic trudnego, machanie nogami – ciało w balecie nie zawsze jest twoim największym wrogiem. Częściej bywa nim głowa. Precyzja ruchu, dokładność, synchronizacja, koordynacja, długie kawałki choreografii to zapamięta sprawia, że często z treningu wychodzimy z zakwasami. Na mózgu.

Trzeba się głodzić – tak, pizza bezpośrednio przed treningiem nigdy nie jest dobrym pomysłem. Przed żadnym treningiem. W drugą stronę nie jest lepiej – regularny wysiłek bez odpowiedniej dawki kalorii może w najlepszym wypadku skończyć brakiem siły do ćwiczeń, a w najgorszym aż strach pomyśleć. Zdrowa, zbilansowana dieta to sekret w każdej dyscyplinie, ale bez skrajności. W tanecznej torbie można znaleźć też czekoladę!

Naprawdę – balet nie jest ani tak trudny, ani tak łatwy jak się niektórym wydaje. A już na pewno nie jest tak nudny. To ciągła walka z własnym ciałem i mózgiem, w której towarzyszą Ci ludzie którzy tak samo walczą. Zwłaszcza, że często osoby które lądują w balecie, którzy całe życie mieli takie samo marzenie jak Ty, które teraz się spełnia – żeby zacząć tańczyć. Dlaczego mieliby się z tego nie cieszyć? 🙂

mar 29 2015 Trening DSC_5982

  • Podobne stereotypy krążą o tańcu orientalnym – że nie da się zmęczyć, że spokojny, że nudny, że trzeba mieć brzuch (albo że trzeba być bardzo chudym, bo wstyd pokazać duży brzuch) i że to żadna filozofia, pomachać pupą i cyckami.

    Już nawet z tym nie walczę 🙂 Bo prawda jest taka, że nasze mózgi operują stereotypami, żeby nie zwariować 😉 Nie ma takiej osoby na świecie, która by zdążyła wszystkiego spróbować, żeby sobie wyrobić na ten temat własne zdanie 🙂

    • Ja jakoś staram się zaciskać zęby, dopóki mi ktoś tak jak wczoraj nie zajdzie za skórę 🙂

  • Basia

    Ja zaczęłam swoją przygodę z baletem dopiero miesiąc temu i nie trenuję tak dużo jak bym chciała, bo tylko raz w tygodniu (studia i praca licencjacka mi nie pozwalają), ale już się zakochałam na maksa. Bardzo dobrze wypunktowałaś baletowe „głupoty”, bo co komuś powiem, że trenuję to słyszę jedną z nich.

    Bardzo miło się czyta Twojego bloga 🙂
    Pozdrawiam

    • Ja nie dalej jak wczoraj, słyszałam dialog na recepcji szkoły baletowej
      Zainteresowana: Czy mają państwo zajęcia z jezzu?
      Recepcjonista: Niestety nie, mamy wyłącznie lekcje baletu
      Zainteresowana: Aha, czyli takie rozciąganie.
      Na szczęście im więcej jest nas – pasjonatów(i uświadamiaczy :D) tym bardziej ta wiedza wśród postronnych się poszerza 🙂

  • Diam

    Trafiłaś idealnie! Mnie jeszcze irytuje stwierdzenie, że taniec to tylko praktyka. Tacy ludzie nie zdają sobie sprawy z niesamowitej historii i teorii tańca, która w przypadku baletu zdecydowanie nie zamyka się w przeciągu jednego wieku. A wiedza bardzo wzbogaca tancerza 🙂

    • Jedno to historia, a drugie nawet ogarnianie libretta wykonywanego baletu i postaci! jest się czego uczyć 🙂

  • Ale, że balet łatwy?:D Na szczęście większość zwykłych śmiertelników czuje respekt do tej dziedziny:) A co do stóp – niestety w ogóle taniec może rozpłaszczać łuk poprzeczny stopy ( częste wchodzenie na palce). Ale każdy rodzaj ruchu cośtam przeciąża, więc nie dajmy się zwariować:) Ojejku, jak ja się cieszę, że są takie osoby jak Ty, które mogą realizować swoją pasję w dorosłości!

    • Jasne, każdy ruch coś obciąża, nadwyręża, czasami są siniaki, ból i schodzące paznokcie. Ale nie, na litość boską krew strugami płynąca przez pointy jak czasami słyszę 😀

      • Tak samo jak wielkie krwiaki od rurki nie są normą, tylko przydarzają się pojedynczym osobom 🙂

        • TAK?! Czy ja byłam tą pojedynczą osobą która wyszła z lekcji rurki z pokrwawionymi rękami?! #bycpierdoła

  • wow! na bloga trafiłam przypadkiem i zakochałam się! z baletem nie mam NIC wspólnego, chyba, że mogę do cech wspólnych zaliczyć to, że kocham zdjęcia baletnic, baletek i całej otoczki! 🙂 ale Twój sposób pisania, fantastyczne zdjęcia i pomysły kulinarne są niesamowite! 🙂

  • Aleksandra

    Mam pytanko, dosyc głupie jednak dosyc długo mnie nurtuje.. Czy w jakikolwiek sposob piersi przeszkadzają? Chodzi o to ze moja kolezanka miała problem a tez była baletnica

    • Ja generalnie nie mam problemu, ale podejrzewam że duży biust ogólnie robi problemy przy uprawianiu sportu. Na pewno dobrze jest zainwestować w dobry sportowy stanik 🙂

  • Anita Sonya

    heej 🙂 wiesz, dodajesz mi otuchy!
    Jednak strach mnie ogarnia, jak czytam np na forum baletu, jak dziewczyny ,mowia, ze to niemozliwe i bezsensowne uczyc sie baletu w domu czy z internetu /ksiazka… to mnie zdolowalo dzis.. a mam 19lat i jakos tak odrodzilo sie we mnie marzenie o balecie, polecilabys mi jakies zajecia we wroclawiu??

    • Anita, nie tyle niemożliwe i bezsensowne, co niebezpieczne. Zdecydowanie bardziej polecam ćwiczenia baletowe pod okiem nauczyciela, zwłaszcza na początku. Za to rozciąganie i wzmacnianie w domowych warunkach – jak najbardziej tak! Jeżeli chodzi o zajęcia, to ja niezmiennie we Wrocławiu polecam Operetkę Dolnośląską 🙂

      • Anita Sonya

        Dzięki, mam nadzieje ze sa tam zajecia dla doroslych, chetnie bym sie zapisala, tak po wakacjach. 🙂 Wiesz, robie cwiczenia z wyzwania juz 2 miesiace cwiczen za mna 🙂 dziekuje ze mi odpisalas <3 btw jesteś piękna <3

  • nigdy tak nie twierdziłam o balecie. wiem ze nie jest to sport dla mnie – nie umiem tanczyc do rytmu i takie tam 🙂

  • Lili

    jak to jest, że balet to walka z samym sobą i z mózgiem ? 😛

  • Ola Leszczyńska

    Boże, gdy przeczytałam, że zaczęłaś balet w wieku 21 lat to zrobiło mi się głupio, bo ja się bałam, że jestem za stara mając 15 haha. A co do tych stereotypów ludzie chyba po prostu czasem zazdroszczą, że chce się coś zrobić i ma się odwagę. Sama spotkałam się z tym, że gdy powiedziałam, że zaczynam lekcje baletu to od razu usłyszałam, po pierwsze: że jestem za stara, po drugie: zaraz sobie coś zrobię i złame nogę czy coś w tym stylu, i po trzecie: że moje stopy zostaną zmasakrowane. Oczywiście gdyby nie fakt, że słyszałam to od ludzi, którzy balet widziały w amerykańskich filmach to może bym się przejęła, ale mimo wszystko to na prawdę denerwujące gdy ludzie mówią takie rzeczy samemu najpierw się o tym nie przekonując.

    • Coś Ty, 15 lat w porównaniu do mnie to przedszkole 😀 Wszystko przed Tobą !:)

  • Kasia

    Kurcze, właśnie dzisiaj dzwoniłam do pani która prowadzi zajęcia baletowe i spytałam się czy mając 15 lat mogę zapisać się na balet. Powiedziała że w najstarszej grupie są dziewczynki które mają najwiękcej 13 lat i nie ma nikogo straszego. Zastanawiam się czy nie byłoby głupio się zapisać skoro różnica to 2, ba! Już prawie 3 lata… Nie lepiej poczekać tak jak ty, na studia? Będę miała więcej możliwości bo większe miasto i w ogóle :

    • Kasia, absolunie nie lepiej. Przez 4lata bardzo dużo można się naczyć! Nie zniechęcaj sie młodszymi dziewczynami – taka różnica to żadna różnica 🙂

      • Kasia

        Racja, tylko największym problemem będzie dojazd- miejsce mieści się 13 km od mojego miejsca zamieszkanie (nigdzie bliżej nie ma). Zajęcia miałyby się odbywać 1 w tygodniu przez jedną godzinę, co jest całkowicie nie opłacalne, bo trzeba mnie zawozić i odwozić :

  • Ola

    Mam pytanie kiedy jest się gotowym na pointy?
    Od ilu lat można je mieć?
    I czy nauczyciel/nauczycielka powinni ci powiedzieć ze jesteś gotowa?